Jak uwolnić się od negatywnych emocji?

Dzisiejszymi bohaterkami wpisu są nasze koleżanki, być może przyjaciółki, czyli negatywne emocje. Spędzają z nami dnie, nierzadko budzą też w nocy. Towarzyszą przy posiłku i plotkują z nami w pracy. Przyjaźń na całego, lecz nie do pozazdroszczenia.

Łatwo jest wrzucić wszystkich do jednego worka i na tej podstawie wyciągać wnioski - jednak nie na tym będę dzisiaj bazować. Ogromnie lubię obserwować ludzi, dlatego zebrałam wszystkie swoje przemyślenia w jeden tekst i na podstawie własnych doświadczeń, oraz na podstawie moich obserwacji zacznę swoje wywody.

"Co cię nie zabije, to cię wzmocni" - prawda, którą boleśnie trzeba doświadczyć, zanim przyniesie jakiekolwiek korzyści. Zanim jednak złe doświadczenie obróci się w pozytyw, musi minąć mnóstwo czasu. Dlaczego? Bo mamy tendencję do rozpamiętywania porażek i strat, które ponieśliśmy. Znacznie częściej i intensywniej myślimy o tym, co się nam nie udało, nie zwracając uwagi na odniesione sukcesy. Umysł się zacina, na oczy spadają klapki, a nasz mózg zaprzątują negatywne emocje.


Mamy dwa podejścia do życia: albo widzimy szklankę do połowy pełną, albo ta sama szklanka wydaje nam się w połowie pusta. Optymista czy pesymista?
Szklankę do połowy pełną lubimy, bo widzimy, że coś w niej jest i że czeka sobie cierpliwie, aż ktoś z niej się napije. Jest bardzo obiecująca. 
Szklanka w połowie pusta jest zaś nieatrakcyjna, bo widzimy, że czegoś jej brakuje, że już wcześniej ktoś inny mógł z niej się napić. 

Kolejny przykład pokaże jak bardzo lubimy przylgnąć do nagetywnego myślenia. Załóżmy, że od dzisiaj masz mieć nowego szefa. Wczoraj usłyszałaś, że we wcześniejszej firmie przyczynił się do zwolnienia dziesięciu osób. Zaczynasz go sobie wyobrażać i stawiać w złym świetle. Co za drań! Trzeba będzie szukać sobie nowej posadki!
Dzisiaj rano dowiadujesz się jednak, że pozostałych trzydziestu pracowników nigdy nie zawiódł i pomógł w ich karierach. No nic, za późno! Przecież to nie usprawiedliwia tego, że jest draniem bez serca.
Negatywne emocje przejęły kontrolę, bo rozpamiętujesz to, co Ci się w nowym szefie nie spodobało. Umysł zatrzymał sie przy negatywnym myśleniu. Przywarł do świadomości i nie potrafi dopatrzyć się pozytywnego aspektu.

Prawda jest taka, że jeśli najpierw zostaną nam przedstawione negatywne strony danej sytuacji - zaczynamy się bojowo nastrajać, przestajemy to lubić. Ale gdy za jakiś czas ktoś wymieni same pozytywne aspekty dokładnie w tej samej sprawie - nie zmieniamy nastawienia, bo wciąż w tyle głowy rozpamiętujemy to, co złe.

Piszesz teksty do gazety. Idzie Ci świetnie, przecież o tym wiesz. Dajesz gotowy tekst do zredagowania, wraca do Ciebie cały czerwony od naniesionych przez przełożonego poprawek. Efektywność spada, tracisz ducha i zapał. Mija czas, powoli wracasz do formy, piszesz nowy tekst. Okazał się strzałem w dziesiątkę. Nie cieszysz się już, bo wiesz, jak ciężko musisz pracować, aby być dobrym w tym, co robisz. Czerwony tekst miał na Ciebie zły wpływ, toksyczny wpływ, bo wciąż rozpamiętujesz porażkę.

______________________________________________________

          Czy można zmienić podejście? Czy tkwimy tylko przy jednym myśleniu?
______________________________________________________

Znacznie łatwiej nam jest przeskoczyć z pozytywnego trybu myślenia na negatywny. W drugą stronę jest cholernie ciężko.
Kiedy tracimy pewność siebie, jedynym rozwiązaniem jest praca nad sobą poprzez obracanie nagatywów w pozytywy. Praca, która wymaga wysiłku i litrów wylanego potu.
Można nad tym wszystkim pracować i szkolić umysł w ten sposób, aby widzieć to, co dobre - wystarczy myśleć przez chwilę o tym, za co jesteśmy wdzięczni i co nam daje radość i satysfakcję.
Najprostszym sposobem jest dzielenie się dobrymi wiadomościami z innymi.  
Mamy okropną tendencję mówienia o tym, że znowu spóźnił się autobus, że znowu dręczą nas problemy w pracy, że ten sam kolega zawiódł. Rozsiewamy złą energię, a to wcale nie pomaga. Zapominamy o tym, co dobre i pozytywne. I właśnie tego powinniśmy się nauczyć - mówienia o rzeczach motywujących. 
Dlaczego zamiast: 
"Boże, wykończą mnie w tej pracy!" 
nie powiesz: 
"Dzisiaj jeden z klientów zaskoczył mnie miłym mailem z rana." 
Dlaczego zamiast:
"Nasze dzieci domagają się mojej uwagi przez 24 godziny na dobę!"
nie powiesz: 
"Ty wiesz, że nasze dzieci zaczynają zadawać coraz bardziej interesujące pytania?"

Gdy zaobserwujecie osobę mówiącą same dobre, przyjemne rzeczy, zauważycie, że jej twarz się relaksuje, że nieświadomie się uśmiecha. Odczuwasz dobrą energię i czerpiesz z niej odwzajemniając uśmiech. Poziom stresu sie obniża i dochodzisz do wniosku, że właściwie Twój dzień wcale nie był taki zły.


Ciężko jest doszukać się pozytywu - jest w nas jakaś magiczna tendencja rozpamiętywania porażek i strat. Pamiętajcie, że jak ktoś warknie Wam pod nosem, to i Wy odwarkniecie komuś innemu. Negatywne się udziela, ale pozytywnym się zaraża.
Można wypracować w sobie nawyk dobrego myślenia, trzeba być tylko świadomym i pracowitym. Być może pod koniec któregoś dnia stwierdzisz, że szklanka jest do połowy pełna. Wtedy możesz spać już spokojnie.

A czy Wam udało się pozbyć toksycznej przyjaźni z negatywnymi emocjami?
Jeżeli nadal nad tym pracujecie, życzę wytrwałości! Na pewno się przyda w walce o nowe plany i marzenia w 2017 roku! :)


Ściskam mocno i bardzo pozytywnie! :*
/Gabriela

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Nie zgadzam się na kopiowanie zdjęć, grafik i treści. Obsługiwane przez usługę Blogger.