Tea Time! Mój sposób na zimowe i rozgrzewające herbaty

Witajcie Kochani tuż przed Świętami Bożego Narodzenia!

Mam nadzieję, że w tym pędzie przedświątecznych przygotowań znajdujecie kilka chwil dla siebie, by otrzeć pot z czoła i po prostu nacieszyć się nadchodzącymi Świętami.

Relaks w tym szalonym okresie przygotwań czasami graniczy z cudem. Na głowie przecież wypieki, przygotowanie świątecznych potraw, gonitwa za prezentami dla najbliższych i za najpiękniejszą choinką. Wszystko szybko, wszystko na już. Stop! 
Zarządzam przerwę na zimową herbatę.


W lecie pragnienie zaspokajam wodą, mrożoną zieloną herbatą, sokami i koktajlami. W okresie jesienno-zimowym sięgam po rozgrzewające herbaty, które wprowadzają mnie w przyjemny nastrój, dzięki korzennym przyprawom.

Tak, cynamon, goździki i kardamon są używane w naszym domu na porządku dziennym. Sam ich zapach przypomina o przytulnych jesiennych wieczorach lub o magii zbliżających się Świąt. Tak aromatyczne herbaty najlepiej jednak smakują mi solo - nie do posiłku, bowiem same w sobie są jak wykwintny deser.

Zawsze piję herbatę do śniadania - czarną z plasterkiem cytryny. W zależności od humoru, siegam po domowy sok z malin lub łyżeczkę miodu. Podobno jestem mistrzynią w robieniu śniadaniowych herbat :)

Gdy pózniejszym popołudniem zasiadam do nowej lektury, zawsze parzę herbatę - tym razem tę wykwintną i aromatyczną. Nie od dzisiaj wiadomo, że moje serce od kilku lat należy do ukochanej marki Five o'o clock, która na nowo zaskakuje mnie kolejnymi kompozycjami herbat. 


Z ich zimowej kolekcji korzystam już kilka tygodni, dlatego za prawie pusta puszkę Grudniowej Nocy przepraszam :) Zimowe herbaty Five o'clock są już gotowymi mieszankami herbat czarnych wraz z przyprawami (m.in. cynamon, goździki, migdały, jabłka, skórka pomarańczowa, słodka czekolada, marcepan). Muszę przyznać, że jest to bardzo wygodne i aromatyczne doznanie :)


Bywa i tak, że mam ochotę na własną kompozycję rozgrzewającej herbaty. Sięgam wówczas po czarną liściastą, którą podkręcam mieszankami według własnego upodobania lub też humoru.
Tę przepiękną puszkę czarnej herbaty dostałam w prezencie od Mamy. Niestety nie pamięta gdzie ją zakupiła, przez co nie mogę Wam zdradzić gdzie możecie dostać tak piękną herbatę.


Mój własny sposób na rozgrzewającą napój bazuje na mocnym naparze i grubych, soczystych plastrach pomarańczy. Do tego dorzucam kilka gożdzików i odrobinę laski cynamonu (nie dosypuję mielonego). No i jeszcze jedno - miód! Rozgrzewająca herbata musi mieć miód, który idealnie podkręca aromat krzennych przypraw. 


Jest jeszcze jeden składnik, na który lubię od czasu do czasu się pokusić - amaretto :) Migdałowy twist rozgrzewa bardzo szybko i smakuje wybornie. Dla tych, którzy za migdałowym aromatem nie przepadają, polecam dolać do herbaty kieliszeczek wiśniówki lub nalewki z czarnego bzu. Mniam! :)



Jak widzicie, moja herbaciana przygoda nie ma końca! Zdecydowanie należę do grupy tych, którzy herbatę cenią bardziej, niż kawę (ale pysznej kawie nie odmówię nigdy!).
Swoją miłość do herbat odziedziczyłam po Mamie, która zawsze częstuje mnie filiżanką pysznej herbaty z pigwą tuż po przekroczeniu progu mojego rodzinnego domu i podkreśla, że śniadanie bez grącej herbaty, to nie śniadanie :)



Mam nadzieję, że ten wpis nakłoni Was do nagrodzenia siebie chwilą ciszy i spokoju z aromatyczna herbatą w dłoni.
 Jeżeli nie jesteście zwolennikami gotwych mieszanek, zawsze możecie odkryc swój ulubiony smak eksperymentując z przyprawami i innymi dodatkami w postaci owoców, konfitur lub nalewek.
Jeżeli jednak nie macie do tego glowy, gorąco polecam propozycje Five o'clock. Jestem pewna, że skradną i Wasze serca :) Zróbcie sobie prezent, a co! (klik!klik!)


Ściskam bardzo mocno i przesyłam pięknie pachnącą filiżankę Pierwszej Gwiazdki :*
/Gabriela


CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Nie zgadzam się na kopiowanie zdjęć, grafik i treści. Obsługiwane przez usługę Blogger.