Spacerem po Wrocławiu


Witajcie Kochani! 

Weekendy mają to do siebie, że są za krótkie i mijają w ekspresowym tempie. Miniony weekend upłynął tak szybko, że postanowiłam przedłużyć go sobie dzieląc się z Wami swoimi wrażeniami po niespełna dwóch dniach spędzonych we Wrocławiu.



Wypad do Wrocławia wyszedł bardzo spontanicznie, bez uprzedniego planowania i rozmyślania. Spakowaliśmy walizki, kupiliśmy kawę na wynos i ruszyliśmy w drogę. Na miejscu czekali na nas znajomi, którzy zatrzymali się we Wrocławiu. Mieliśmy towarzystwo, mieliśmy też i cudną pogodę - ruszyliśmy więc uliczkami Wrocławia w poszukiwaniu krasnali.
Czy wiecie o czym mowa? Wrocław zamieszkują skrzaty, które można spotkać dosłownie wszędzie: na chodniku, na ławce, za rogiem, a nawet na poczcie. Każdy wygląda inaczej i każdy jest zajęty czymś innym. Podobno jest ich już 401, więc spacer po wrocławskich uliczkach rozbudza wyobraźnię i daje mnóstwo frajdy, nawet dorosłym!



Wrocławski Rynek emanuje dobrą energią, a kolorowe kamienice dumnie prezentują nietuzinkowe fasady i zdobienia. Są stare, lecz piękne. Jedyne w swoim rodzaju. Zapytałam przewodnika o symbolikę tych kolorów, okazało się jednak, że dotąd szare i bezbarwne kamienice zaczęto restaurowac i nadawać im barw. Najwięcej kolorowych fasad powstało przed, oraz tuż po wizycie Jana Pawła II we Wrocławiu. 
Trzeba przyznać, że są bardzo fotogeniczne.




Sobotnią kolację jedliśmy w najstarszej, średniowiecznej restauracji w mieście (i być może najstarszej w Europie!) - Piwincy Świdnickiej. Znajduje się ona w podziemiach Starego Ratusza, a u jej wrót wita przechodniów para małżonków (rzeźby) - podchmielony mąż, oraz zła żona grożąca nieposłusznemu lubemu drewnianym chodakiem. Symbolika tej pary nie jest przypadkowa, bowiem historia Piwnicy Świdnickiej głosi, że była ona dawniej piwnym rajem, gdzie serwowano znakomite piwo świdnickie, a mężczyźni nie mieli czasu przetrzeźwieć.
Menu mieliśmy już wcześniej ustalone biorąc pod uwagę znajomych, którzy nalegali na tradycyjne, polskie jadło.
Piwo wypiłam, wypiłam też i 2 kieliszki śliwowicy. Ale golonki i innych średniowiecznych i bardzo polskich przysmaków mięsnych przełknąć nie mogłam :p Zaspokoiłam się żurem w chlebie, kluskami śląskimi, modrą kapustą i sernikiem. W głowie szumiało, ale to wszystko chyba z nadmiaru wrażeń... 


Z pełnymi i zadowolonymi brzuchami wybraliśmy się do Opery Wrocławskiej, która skradła moje serce od pierwszego wejrzenia. Opera Madame Butterfly sprawiła, że zapomniałam o świecie na prawie 3 godziny. Był to piękny i bardzo wyjątkowy wieczór. 


Noc spędziliśmy w hotelu Sofitel, tuż przy Starym Mieście. Nie wiem za bardzo co napisać o tym miejscu, oprócz tego, że spełnia każde życzenie oraz zachciankę. Klasa sama w sobie, a łoże małżeńskie najchętniej spakowałabym ze sobą do walizki. Dotąd nie było mi dane spać w wygodniejszym łóżku :)


Niedzielne zwiedzanie rozpoczęliśmy oczywiście tropieniem pozostałych krasnali, aż dotarliśmy do Muzeum Uniwersytety Wrocławkiego. Oratorium Marianum oraz Aula Leopoldyńska onieśmieliły przepychem, a z Wieży Matematycznej mogliśmy podziwiać panoramę miasta i spojrzeć z góry na Odrę. Szkoda tylko, że nam się słońce gdzieś wtedy schowało.






W końcu dotarliśmy do Muzeum Narodowego, a właściwie do jego oddziału, w którym mogliśmy zobaczyć Panoramę Racławicką. Muszę przyznać, że było to najbardziej wzruszające 30 minut spośród całej tej wycieczki. Piękno i historia tego obrazu nadaje mu magii i tajemniczości. Ta artystycznie przedstawiona bitwa pod Racławicami tak mnie zajęła, że z wielkim trudem opuszczałam muzeum.





Niedosyt wciąż jest, dlatego już wiem, że jeszcze do Wrocławia wrócimy. Zbyt mało czasu mieliśmy, aby zwiedzić resztę miasta i odkryć pozostałe zakątki. Dlatego tym bardziej jestem przekonana, że do Wrocławia powrócimy po nową dawkę tej pozytywnej i jakże kolorowej energii.


Bardzo chętnie poznam Wasze opinie na temat Wrocławia i zapiszę wszelkie polecajki na przyszłość!  Pomożecie? :)

Ściskam mocno :*
/Gabriela

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Nie zgadzam się na kopiowanie zdjęć, grafik i treści. Obsługiwane przez usługę Blogger.