Daj na wstrzymanie

Zawiesiłam pisanie na dłużej, niż się spodziewałam. Nie bylo głowy, nie było czasu, nie było nastroju. Chcąc nie chcąc, czasami znajdujesz się w centrum sytuacji, na które zupełnie nie masz wpływu, a które stają się priorytetami.



Wróciłam, bo tęskniłam za pisaniem okropnie. Wypadłam z obiegu i mam tak wiele zaległości! Myślę jednak, że te długie, jesienne wieczory pomogą mi wszystko nadrobić. 

Świat się jednak nie zawalił - wciąż mam tutaj swoje miejsce i głowę pełną pomysłów. Chcę tylko powiedzieć, że danie sobie na wstrzymanie jest po prostu w porządku, jest OK. 
Do pisania potrzeba weny i lekkości. Nie jest sztuką zmusić się do stworzenia sztucznego tekstu, kiedy głowę zaprzątują myśli dalekie i bardzo nieblogowe. Napiszesz tylko po to, aby udowodnić, że swoje miejsce w sieci nie było kolejnym słomianym zapałem. "To absurd!" - pomyślałam, kiedy dwa razy podczas tej przerwy zarzucono mi niedbalstwo i próżność. 
Nie zarabiam na blogu, dlatego nie piszę wtedy, kiedy muszę, nie obowiązuje mnie deadline, nie mam nawet obowiązku. Według niektórych kolebką tego miejsca był kaprys, który zapragnęłam sobie zafundować. Niech trwają w tym przekonaniu, nie moja już w tym głowa.

Zrobienie sobie przerwy od czegokolwiek niesie ze sobą wiele korzyści, które w rezultacie przynoszą zaskakujące efekty. Kiedy zarzucasz pewne działania, odpoczywasz. Dochodzisz do nowych wniosków i jesteś w stanie spojrzeć na wiele spraw świeżym okiem. Narzucone, sztywne zasady oraz wypracowana do perfekcji rytyna robią z nas niewolników "bo tak trzeba, bo powinnam, bo jak zaczęłam to pasuje skończyć". Czy na pewno?

Zrobiłam przerwę od pisania i zyskałam wiele. Początkowo niepewność "czy aby na pewno mogę sobie na to pozwolić" nie dawała mi spokoju. Nie chciałam być leniwa, nie chciałam być niesłowna. "Ale zaraz, zaraz, - nikomu słowa nie dawałam, przed nikim tłumaczyć się nie muszę. Dlaczego chcę robić to, na co kompletnie nie mam teraz głowy?!" I wrzuciłam na luz, dałam na wstrzymanie.
Kiedy sytuacje w życiu wymykają się spod kontroli, dotychczasowe priorytety tracą na sile.

I wiecie co? Świat się nie zawalił, wróciłam z przewietrzoną głową i nowymi pomysłami. Bez spiny i stresu wracam do gry, która ma być przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem.



Nie róbcie nic na siłę i nie zadowalajcie innych kosztem własnego komfortu. Przerwy są potrzebne, dajcie więc czasem na wstrzymanie.

Jeżeli chcecie poczytać o pułapkach jakie zastawia na nas dążenie do perfekcjonizmu, zapraszam TUTAJ.

Ściskam bardzo mocno :*
/Gabriela

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Nie zgadzam się na kopiowanie zdjęć, grafik i treści. Obsługiwane przez usługę Blogger.