Pokora rodzi olbrzymów


Bywały takie dni, kiedy na głos opowiadałam o swoich marzeniach. A mama mnie karciła. Nie za marzenia, ale za sposób, w jaki o nich mówiłam. 

- Ajjj, dlaczego ja nie mam tego i tamtego? Kiedyś będzie mnie na to stać!
- Ouuu, inni korzystają z życia, a ja wiecznie stoję w miejscu. Muszę to zmienić!

Dostawało mi się po uszach - Wstydziłabyś się! Otwórz oczy, bo są na świecie tacy ludzie, którzy nawet w połowie nie mają tego, co ty. Możesz mieć mnóstwo marzeń, ale przestań narzekać.

Podziałało, bo od wielu lat uczę się pokory i nie narzekam już więcej.




Wróciłam. Po pięciotygodniowej przerwie wróciłam na nowo do pisania, za którym tęskniłam szalenie. Wróciłam z przewietrzoną głową, nieco spokojniejsza i znacznie bogatsza - tyle, że o nowe doświadczenia. 
Słowo pokora ciśnie mi się na usta już od kilku długich miesięcy, a ostatnimi czasy już nawet codziennie. Ostatnio zrozumiałam, jak mało jest w nas wdzięczności za to, czym do tej pory się cieszyć się powinniśmy - zdrowiem, rodziną, pracą na pełen etat. 
- Przecież przechodzę przez te cholerne migreny, dzieci mi ostatnio żyć nie dają, a swojej pracy mam już po dziurki w nosie!

Uwierzcie mi, że mnóstwo ludzi marzy o takich problemach i niewdzięcznościach, jakie Was teraz nekają.


Ostatni czas pokazał mi niejednokrotnie jak mało, a właściwie, niewiele mamy do powiedzenia w kwestii zdrowia, które jest kruche niczym cienki lód. Zdrowie to potęga, a kłucie pod łopatką czy bolący ząb nie są problemem, a już na pewno nie są powodem do narzekań.

Gdy mnie tak mama karciła za te pełne boleści lamentowania, w sekundzie stawiała mnie do pionu. Szczęśliwe dzieciństwo, opłacone studia, dobre warunki rozwoju, fajna praca, zdrowie i spełniona miłość. Jak dzisiaj mogłabym narzekać?
Rano się budzę, wstaję i funkcjonuję. Robię to, co sprawia mi przyjemność i na co akurat mam ochotę. Są tacy, którzy nie mają gdzie mieszkać, którzy z łóżka wstać nie mogą.

Czym jest nasz pulsujący ból głowy w porównaniu z młodą, pełną marzeń osobą na wózku inwalidzkim? Czym jest nasze narzekanie na to, że letnie weekendy upłynęły "co najwyżej" na wyjściu z przyjaciółmi do miasta, kiedy innych tak po prostu nie stać na mieszkanie w mieście? Czym jest nielubienie się za to, że natura obdarzyła nas lichymi włosami, podczas gdy inni tracą swoje loki na skutek choroby? Czym jest nasza kiepska umiejętność wyrażania swoich emocji, podczas gdy inni nie są w stanie wypowiedzieć nawet jednego słowa?
Smutne to i bardzo niewdzięczne.

Nie narzekaj. Doceniaj i dziękuj. Pokora rodzi olbrzymów.

Dziękuję, Mamo!

Ściskam mocno :*
/Gabriela



CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Nie zgadzam się na kopiowanie zdjęć, grafik i treści. Obsługiwane przez usługę Blogger.