Za grosz kultury!

Witajcie Kochani!

Pozwólcie, że sobie dzisiaj ponarzekam. Tak troszkę.
Kilka dni temu byłam świadkiem wielokrotnego łamania wszelkich zasad, jakie powinny obowiązywać ludzi kulturalnych i przede wszystkim dorosłych. I może nie byłoby w tym nic aż tak dziwnego, gdyby nie fakt, ze wszystkie te sytuacje zarejestrowałam w ciągu jednego dnia.


Nie jestem damą (żałuję bardzo!), nie zawsze siedzę ładnie przy stole, przeklnąć sobie też lubię. Uważam jednak, że potrafię odnaleźć się w każdym otoczeniu i zachować się odpowiednio do sytuacji w jakiej akurat się znajduję. 
Niestety, są jednak osoby, które zupełnie zapominają o pewnych normach i zasadach i działają według własnych upodobań i temperamentu.


Ludzie uzależnieni od jakichkolwiek używek potrafią być bardzo spragnieni swego narkotyku. Pomimo tego, że nie mam tego problemu, jestem w stanie zrozumieć ich potrzebę. Nie mogę jednak pojąć tego, jak łatwo i naturalnie przychodzi palaczom wyrzucanie petów gdziekolwiek i kiedykolwiek sie tylko da. 
Idą przede mną chodnikiem, zaciągają ostatni wdech tak cennego pokarmu i pach - rzucają na oślep do tyłu, głęboko mając fakt gdzie tak naprawdę trafi ich syczący jeszcze pet. Często taki ślad po ich używce ląduje o włos obok mnie. Dosłownie, o włos.

Są też i tacy palacze, którzy tak bardzo zajęci gmeraniem w telefonie, nie wiedzą kiedy rzucą pod nogę dymiącego peta, zgniotą go ładnym butem i udają, że nie widzą kosza na śmieci stojącego tuż obok. Ajjj, nie czepiaj się - no przecież nie mają czasu - właśnie ich autobus nadjechał, trzeba schować telefon do kieszeni i wsiadać!

A! Są jeszcze tacy, którzy po udanym i relaksującym wypoczynku na ławce nad Wisłą zapominają o tym, że właśnie wypili puszkę coli lub bardziej wyskokowego napoju. A każda jedna osoba, która polowała na tę miejscówkę już jakiś czas, musi najpierw sobie uprzatnąć siedzonko, a dopiero potem oddać się relaksowi na słonecznej ławeczce. Chwila, moment i o co tyle krzyku?


Tak się już przyjęło, że przepuszczamy w drzwiach najpierw tych, którzy pomieszczenie opuszczają i wychodzą. Jest jednak tak, że nie każdy o tym wie, a na pewno nie każdy o tej zasadzie pamięta. Wiem o tym, bo dość często trafiam na osoby, które z premedytacją wpychają się do miejskiego autobusu nie czekając, aż ludzie z niego wysiądą. Są też tacy, którzy nie chcą widzieć kobiet obładowanych siatkami, które starają się wyjść ze sklepu w miarę zwinnie. Oni ich nie widzą, bo oni się pchają. W sumie kto pierwszy, ten lepszy, prawda?


Gdy kilka lat temu przeprowadziłam się do Krakowa, byłam zachwycona tym, jak chętnie młodzi ludzie ustępują starszym miejsca w miejskim autobusie. Myślałam sobie wtedy, że ta polska młodzież wcale nie jest taka zła i zepsuta. I do tej pory trzymam się tego zdania.
Nieco gorsze zdanie mam o osobach w wielku 30+, które wydają się być zupełnie obojętne na kobiety w ciąży lub osoby starsze kiwające się na zakrętach podczas jazdy na stojąco. Bo taka trzydziestka sobie siedzi i gmera w tym telefonie całą drogę. Przecież ona nie widzi co sie dzieje obok niej, no dajcie spokój!
A te bardziej esktremalne przypadki trzymają jeszcze swoje torby, reklamówki i inne takie worki na siedzeniu obok i zdają się być wielce niezadowolone, kiedy inny pasażer zada proste pytanie: "Wolne?"


Broń Boże na naukę na kasie w Biedronce! Przecież stoją w kolejce do kasy takie niecierpliwce pierońskie, które sapią, wzdychają, klną pod nosem i komentują chwile słabości młodej kasjerki, która na piersi nosi plakietkę UCZĘ SIĘ.
Uczy się?! A co tu jest takiego skomplikowanego? Kody ma zapisane, a z owoców, warzyw i pieczywa ma ściągi. No, cholera jasna, ile można przy tej kasie stać?!
A we mnie się już gotuje, gdy słyszę takie komentarze! Każdy na początku pracy uczy się swoich obowiązków i każdemu kiedyś przyjdzie zmierzyć się z klientem w praktyce. I naprawdę z podziwu wyjść czasami nie mogę jak szybko ludzie o tym zapominają, że oni sami byli kiedyś w podbnej sytuacji. Czy to tyczy się nauki jazdy, czy też nauki zawodu, w którym teraz odnoszą sukcesy. Ludzie, więcej zrozumienia, więcej kultury!

Przykłady mogłabym mnożyć, ale mi się zwyczajnie nie chce, bo nie chce mi się wierzyć, że chodzą po tym dzisiejszym, cywilizowanym świecie jeszcze ludzie, którzy jak nie rzucają papierów po batonikach gdzie popadnie, to klną jak szewc w bankach i urzędach lub plują po chodnikach.
Od dzieci wymaga się posłuszeństwa na każdym kroku. Uważam jednam, że większą uwagę powinniśmy skupić na dorosłych, którzy zapominają o dobrych manierach, ba! oni zapominają nawet o minimalnej kulturze osobistej. 

Nie lubię i nie toleruję takiego zachowania, dlatego kiedy tylko mogę, daję do zrozumienia jak niektóre zasady funkcjonują w dzisiejszych, cywilizowanych czasach. Bywa i tak, że pokażę palaczowi kosz na śmieci za jego plecami. Mina bezcenna, a i oberwie mi się czasem. Ale nie popuszczę. 


Nie odpuszczajcie i Wy! A jak macie małe grzeszki za uszami, to przemyślcie swoje zachowanie i postarajcie zmienić swoje nawyki. Chociażby dla swoich bliskich.

Ściskam mocno i życzę powodzenia :*
/Gabriela

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Nie zgadzam się na kopiowanie zdjęć, grafik i treści. Obsługiwane przez usługę Blogger.