Czekając na lato: moja pielęgnacja skóry przed latem

Witajcie! :)

Należę do tego grona kobiet, które nie nadużywają gościnności kosmetyczek, jeśli myślimy w kategoriach zabiegów pielęgnacyjnych. Takiego luksusu doświadczyłam w swoim życiu tylko dwa razy - za pierwszym razem mój Mąż zorganizował nam kilkugodzinny pobyt w SPA, druga zaś wizyta u kosmetyczki była wręcz koniecznością przywracającą moją cerę do normalności po wakacjach na Krecie.
W obu przypadkach było cudownie i przyjemnie, ale z racji tego, że do tej pory radziłam sobie z pielęgnacją dość dobrze, zostałam swoim metodom wierna do dziś.





O skórę twarzy dbam z niesamowitą starannością. Rytuały codziennego demakijażu przed spaniem przylgnęły do mnie już na dobre, ale może kiedyś poświęcę im oddzielny wpis. Dzisiaj bowiem chcę skupić się na pielęgnacji przygotowującej moją skórę na upalne, letnie dni.



Bardzo ważną rolę w pielęgnacji mojej cery tłustej odgrywa peeling. I to jeden taki i jedyny. Wypróbowałam wiele wariantów, począwszy od drogeryjnych, poprzez domowe i apteczne. Moim faworytem jednak został peeling cukrowy na bazie miodu i kilku kropel z cytryny. 
NIE MA dla mojej cery lepszego i przyjemniejszego uczucia, jak drobinki cukru, które w połączeniu z kremowym miodem i aromatyczną cytryną oczyszczają, a jednocześnie nawilżają moją twarz. 



Po spłukaniu peelingu letnią wodą, działanie cukru i miodu potęguje uczucie gładkości, a sok z cytryny delikatnie ściąga skórę i rozjaśnia przebarwienia. Zabieg idealny, który powtarzam co 3 dni.




Raz na tydzień i zawsze przed ważniejszym wyjściem. Maseczka z zielonej glinki jest numerem jeden, jeżeli chodzi o pielęgnację tłustej cery. U mnie sprawdza się idealnie - napina, ściąga i działa antybakteryjnie. Szczypta tego zielonego pudru w połączeniu z odrobiną wody może stać się Waszym sprzymierzeńcem w walce z niedoskonałościami. 




Od jakiegoś czasu sięgam po bogatsze kosmetyki w formie serum, które aplikuję tuż przed nałożeniem kremu. Stosuję je jednak tylko wtedy, kiedy widzę, że stan mojej cery znacznie się pogorszył. Taki spadek formy odbieram jako znak, że skóra twarzy domaga się dokładniejszej pielęgnacji i sięgam na przemian po kwas hialuronowy w żelu lub koncentrat z witaminą C i acerolą. Pierwszy cudownie nawilża, drugi zaś niweluje zmęczenie, poprawia koloryt cery i rozświetla ją. 


Z kremami nie mogę sobie na wiele pozwolić, ponieważ każda próba z odżywczym, nawilżającym kremem odbija się fatalnie na stanie mojej skóry twarzy. Dlatego, 80% mojej kremowej pielęgnacji stanowią kremy redukujące niedoskonałości związane z moim typem cery. Ostatnio przylgnęłam do marki La Roche-Posay, która pomaga mi walczyć z dość problematyczną cerą. 





Lato tuż tuż, dlatego teraz jest już ostatni dzwonek na to, aby zadbać o gładkie ciało i świetną kondycję naszej skóry.


Podobnie jak z pielęgnacją twarzy - do peelingów ciała przykładam się równie pieczołowicie i równie dobrze sprawdzają się w tym przypadku peelingi cukrowe. 
Resztki peelingu do twarzy, których nie udało mi się już zużyć (miód + cukier+kilka kropel soku z cytryny) nakładam na łokcie i kolana. Sok cytrynowy idealnie się sprawdza na takich miejscach, bowiem ma działanie lekko wybielające.



Całe ciało zaś lubię traktować cukrowym peelingiem na bazie olejków. U mnie ostatnio pierwsze skrzypce gra olej ze słodkich migdałów, nie pogardzę jednak olejkiem różanym czy też arganowym.




Przed spaniem jest to zawsze nawilżająco-odżywcze mleczko, które nadaje skórze gladkości i mięciutkości :) Jeżeli jednak za oknem grzeje słońce, a ja zbieram się do wyjścia - zawsze nakładam pielęgnacyjny olejek, bądź balsam z drobinkami złota, które idealnie rozświetlają skórę w promieniach słonecznych. 



Bardzo lubię ten efekt :)


Muszę dodać jeszcze, że zanim pierwsze promienie słońca ogrzeją moje ciało, pozwalam sobie na delikatną opaleniznę przy użyciu mgiełek i olejków samoopalających. Na szczęście nie mam jasnej karnacji, dlatego to kwestia zaledwie kilku dni zanim złapię naturalną opaleniznę prosto od naszego nieśmiałego jeszcze słoneczka.


Jestem pewna, że te podstawy pielęgnacji praktykowane systematycznie idealnie przygotowują ciało do nadchodzącego lata obfitującego w upalne dni, spacery na słońcu czy długie kąpiele. I wcale nie musimy korzystać z drogich zabiegów w salonach kosmetycznych, aby pozwolić sobie na chwilę luksusu. W domu mozna wyczarować sobie bardzo relaksujące SPA, trzeba tylko dokładnie przyglądnąć się typowi naszej cery i potrzebom skóry. 
Warto raz zainwestować w kilka spradzonych kosmetyków, a potem wystarczy dbać o siebie, szanować i kochać swoje ciało, mimo wszystko!


Zdradzicie mi sekrety Waszej pielęgnacji? Chętnie podpatrzę! :)

Ściskam mocno :*
/Gabriela


CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Nie zgadzam się na kopiowanie zdjęć, grafik i treści. Obsługiwane przez usługę Blogger.