Tea time. Zapraszam na herbatę! #1 -Japońska Sakura-

Witajcie Kochani,

tak się zawsze składa, że po każdym herbacianym poście, który zamieszczam na swoim Facebooku lub Instagramie, dostaję od Was mnóstwo pytań odnośnie moich ulubionych kompozycji herbacianych. Zatem już pędzę z odpowiedzią.


Na pewno już zauważyliście, że jestem wierna jednej marce - Five o'clock -  do której pałam wielką sympatią i ogromnym sentymentem. Do ich stacjonarnego sklepu w Galerii Krakowskiej trafiłam kilka lat temu - w kilka dni po przeprowadzce do Krakowa, który na tamtą chwilę wydawał mi się przekleństwem, a nie zbawieniem. Miasto odpychało mnie na tyle, że nawet łażenie po sklepach nie cieszyło. Pamiętam, że już miałam wyjść z galerii i zaszyć się z książką gdzieś w kącie wynajmowanego mieszkania, gdy nagle stanęłam przed wystawą sklepu Five o'clock. Stałam przed szybą pewnie z minutę, zanim dotarło do mnie, że ja przecież mogę wejść do środka i przyjrzeć się wszystkiemu z bliska. Weszłam i przepadłam. Powracałam tam systematycznie, chociażby nawet po to, aby nacieszyć oko nietuzinkowym wnętrzem i przyciągającą wystawą. Kto mnie zna, ten wie, że to zdecydowanie moje klimaty i moja bajka. 



Z moimi ulubionymi herbatami jest tak, że zmieniają się one wraz z porą roku. Pamiętam, że w okresie Świąt Bożego Narodzenia każdy wieczór umilała mi filiżanka Grudniowej Nocy. Bez tej herbaty wieczór z książką nie smakował już tak dobrze. 
Pamiętam również, że w Walentynki delektowaliśmy się z Mężem herbatą do złudzenia przypominającą w smaku wytrawne, czerwone wino. O Ogrodzie Miłości pisałam tutaj (klik!klik!).

Wiosna natomiast pozwoliła mi na nowo zakochać się w zielonej herbacie, która - lekko schłodzona - smakuje wyjątkowo pysznie.
A wiosna w Five o'clock inspirowana jest Japonią, a właściwie świętem Hanami, podczas którego podziwiana jest uroda rozkwitających kwiatów wiśni - sakury. Stąd też każdy z nas ma możliwość zasmakowania szlachetnych  i nietuzinkowych japońskich herbat, których jakość znacznie przewyższa jakość herbat chińskich.



Moim zdecydowanym faworytem jest obłędnie pachnąca Japońska Sakura, która swoim aromatem bije wszystkie herbaty! Muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie miałam szansy skosztować tak pięknie pachnącej herbaty, a wypiłam ich w swoim życiu już wiele.



Japońska Sakura pachnie jak domowy sok wiśniowy lub drylowane wiśnie w syropie. Jest to bardzo rzadka i ekskluzywna sencha, której niezwykły aromat nadają liście sakury z dodatkiem słodkiej wisni oraz róży. Napar Japońskiej Sakury charakteryzuje to, że pomimo tak delikatnego i lekko słodkiego posmaku, herbata ta doskonale mnie pobudza i orzeźwia. 
Muszę się Wam przyznać, że ja naprawdę nigdy nie wierzyłam w to, że można się szczerze rozpływać nad jakimikolwiek walorami herbaty - jeżeli też tak macie, koniecznie pokuście się o Japońską Sakurę. Ja już swoje zdanie zmieniłam.



Sakura jest japońską nazwą kwiatów wiśni i jest symbolem silnie zakorzenionym w japońskiej kulturze. Japończycy celebrują chwile przy tym słomkowym napoju i delektują się jej lekkim i świeżym smakiem. Wcale się nie dziwię, bo sącząc sakurę sama czuję się wyjątkowo - zrelaksowana i pewna, że dostarczam sobie dużą ilość polifenoli, witamin i składników mineralnych. W końcu japońska zielona herbata nie od parady zwana jest skarbnicą zdrowia i urody. 



Z racji tego, że Japońska Sakura przywołuje we mnie same pyszne skojarzenia ze słodkimi wisniami w syropie, zazwyczaj kuszę się na nią po obiedzie, późniejszym popołudniem. Traktuję ją bowiem jak deser - coś, co każdy z nas lubi i na co czeka :) Mnie sakura smakuje najlepiej w drugiej części dnia, kiedy już po pracy mogę spokojnie oddać się temu, co lubię.
W pracy natomiast stawiam na to, co mocno pobudza i mobilizuje do działania. Ale o tym napiszę już wkrótce.



Mam nadzieję, że spodobał Wam się dzisiejszy post, bowiem tym wpisem chcę zapoczątkować nowy cykl z moimi herbacianymi polecajkami. Tak na dobrą sprawę, to Wy zainspirowaliście mnie do stworzenia tego wpisu poprzez pytania, które od Was dostawałam na temat herbat, które szczerze polecam. Pamiętajcie, że każda moja recenzja jest subiektywna i stworzona tylko i wyłącznie na podstawie własnych doświadczeń. To ważne, prawda?

Dajcie znać, czy tego typu zachęcajki spotkają się z Waszym zainteresowaniem. Będę bardzo wdzięczna :)

A teraz Wy mi napiszcie, czy mieliście już okazję wypróbować herbat Five o'clock? Macie swoje ulubione kompozycje? Dawajcie znać, bo u mnie herbat nigdy za wiele! :)




PS: Skoro jesteśmy w temacie Kraju Kwitnącej Wiśni, zerknijcie na ten przyjemny konkurs organizowany przez FOC. Macie szansę wygrać m.in. Japońską Sakurę

Ściskam mocno! :*
/Gabriela

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Nie zgadzam się na kopiowanie zdjęć, grafik i treści. Obsługiwane przez usługę Blogger.