Zielone desery: Panna Cotta z zieloną herbatą i torcik Go Green

Witajcie Kochani!

Czy Wy też tęsknicie już za wiosną? Domyślam się, że tak, dlatego wychodzę dzisiaj do Was z soczyście zielonym wpisem nawiązującym do nadchodzącej wiosny.




W roli głównej gość całkiem specjalny, do bólu aż zdrowy :) Matcha! Sproszkowana zielona herbata znana jako eliksir zdrowia i witalności wywądzący się z Japonii. Zawiera najwyższą ilość antyoksydantów w świecie herbat, stąd też uznawana jest za narturalne źródło siły i młodości. Podobno jest ulubionym napojem mnichów oraz samurajów, którzy cieszą się niezaprzeczalną długowiecznością. 

Matcha - nieważne w jakiej postaci - cieszy oko soczystym odcieniem zieleni - dokładnie takim samym, jak wiosenna trawa.
Matchę można parzyć na wiele sposobów.
Tradycyjny, tj. japoński styl wymaga od nas czarki, bambusowej miotełki oraz łyżeczki. Bambusową łyżeczką odmierzamy odpowiednią ilość zielonego proszku (1 łyżeczka/80-100 ml herbaty), zalewamy przegotowaną wodą (80*C) i mieszamy bambusową miotełką do połączenia się składników. Gotowe :)



Tradycyjny sposób nie jest mi znany, ponieważ nie posiadam odpowiednich narzędzi. U mnie matcha ląduje w stylu latte (tak jak kawa) lub w zupełnie czystej postaci (3/4 łyżeczki matchy wsypuję do filiżanki i zalewam odrobiną wody 80*C. Mieszam elektrycznym spieniaczem do mleka aż do połączenia składników. Dolewam resztę wody i degustuję się surowym smakiem matchy).
Taka herbata bez dodatków działa jak magiczny eliksir, który stawia momentalnie na nogi w chwilach kryzysu. Jest świetna pod tym zwględem, dlatego często zastępuję nią czarną kawę, która czasami już na mnie nie działa. 
Matchę latte wybieram bardziej dla deseru lub dla zachcianki na coś "innego" :) Sam kolor takiego napoju wprawia w dobry nastrój i zdecydowanie przyciąga wzrok ludzi dookoła :)

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdego może ująć ten surowy smak herbaty. Mój Mąż stwierdził, że smakuje jak trawa (nic mi nie wiadomo o tym, aby kiedykolwiek jadł trawę :p), ale myślę, że ta opinia opiera się przede wszystkim na intensywnym, trawiastym kolorze matchy :) 
Ale mam dobre wieści - matcha świetnie spisuje się w kuchni, jako dodatek, bądź też baza do dań wytrawnych i deserów!
Nie smakuje napar? Zróbmy coś ciekawszego! Deser z matchą, to dopiero gratka!

Panna Cotta z Matchą i Białą Czekoladą

500 ml śmietanki kremówki 30%
200 ml mleka
2 łyżeczki matchy
2 łyżki cukru pudru
100 g białej czekolady
1łyżka i 1 łyżeczka żelatyny w proszku (lub 3 listki żelatyny)

W rondelku podgrzać śmietankę i mleko (nie zagotować!). 
Wyłączyć ogień i dodać matchę. Wymieszać.
Dodać cukier puder, wymieszać i dodać pokruszoną czekoladę. Mieszać aż do połączenia składników.
Żelatynę w proszku zalać 1/4 szkl. gorącej wody i odstawić na 5 min. (Listki żelatyny namoczyć w zimnej wodzie, po 5 minutach odsączyć nadmiar wody).
Połączyć żelatynę z masą i mieszać aż do rozpuszczenia żelatyny.
Gotową masę przelać do filiżanek wystudzić. Chłodzić w lodówce (najlepiej przez całą noc).



Przed wyjęciem deseru z filiżanek, wstawić je na chwilkę do gorącej wody, odwrócić do góry dnem i wyłożyć na talerzyk.
Panna Cottę udekorowałam listkami z czekolady (białej i tej z dodatkiem matchy):
Część rozpuszczonej białej czekolady wymieszałam z odrobina matchy. Całość wyłożyłam na blachę do pieczenia. Po zastygnięciu zeskrobywałam nożykiem delikatne płatki.


Go Green - zielony torcik z owocami

200 g miękkiego masła
3 jajka
2/3 szkl. cukru
szkl. mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżka matchy
szczypta soli
Dodatkowo:
250 g mascarpone
1 łyżka cukru pudru
owoce do dekoracji

Masło utrzeć z cukrem, dodawać stopniowo jajka.
Mąkę, sół, proszek do pieczenia oraz matchę wymieszać i powoli dodawać do masy.
Miksować do połączenia składników.

Tortownicę o średnicy 20 cm wyłożyć papierem do pieczenia.
Wlać masę do formy i piec przez ok. 30-35 minut w temperaturze 180*C (piekłam z termoobiegiem)

Utrzeć serek mascarpone z cukrem pudrem, wyłożyć na ostudzone ciasto.
Udekorować owocami, wedle uznania :)



No i jak się Wam podobają moje zielone desery? Niby słodycz, ale za to z jak zdrową nutą! :)
Ja jestem zachwycona i wiem, że na pewno nie poprzestanę na dalszych ekserymentach z matchą w roli głównej. Myślę, że jest to bardzo atrakcyjny pomysł stopniowego wdrażania tej zielonej herbaty w menu mojego Męża :) To jest tak, jak ze szpinakiem - gdy serwujemy go z czosnkiem i fetą, smakuje jak czosnek i feta. Gdy dodasz go do koktajlu lub świeżo wyciskanego soku - smakuje jak sok, lub jak koktajl owocowy :) Zupełnie neutralny smak, a daje tyle w zamian dla naszego zdrowia!



U mnie gościła matcha, którą możecie dostać w każdym stacjonarnym sklepie Five o'clock lub online tutaj. Jakość pierwsza - muszę przyznać z ręką na sercu ( a niejedną matchę już piłam :). Serdecznie zachęcam!
Bardzo gorąco polecam matchę szczególnie tym, którzy wierzą w medycynę żywności i dbają o to, co jedzą. Pamiętajcie, mamy tylko jedno ciało i jedno życie - dbajmy o nie i rozpieszczajmy się tym, co najlepsze z natury.

Jako że moja przygoda z matchą w kuchni dopiero się zaczyna, będę wdzięczna jeżeli podzielicie się ze mną Waszymi pomysłami/przepisami na pyszności z zielona herbatą w roli głównej. Swoje propozycje możecie zamieścić w komentarzach poniżej, bądź dodać link z Waszymi wpisami na ten temat. 
Liczę na Was :)


Ściskam zdrowo:*
Gabriela





CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Nie zgadzam się na kopiowanie zdjęć, grafik i treści. Obsługiwane przez usługę Blogger.