Slow Life. Zatrzymaj się!

Witajcie Kochani!

Powracam do Was z bardzo przyjemnym dla mnie tematem, jakim jest idea slow life, o której nie miałam pojęcia jeszcze kilka tygodni temu. Stosunkowo niedawno odkryłam ten zwrot na Pinterescie, który jest jednym z wielu miejsc, skąd czerpię mnóstwo inspiracji, i do którego uwielbiam powracać. Jak się okazało, większość zdjęć, które przykuwały moją uwagę były oznaczone tagiem slow life, dzięki czemu zrozumiałam, że od lat jestem oddaną zwolenniczką tej idei.
Jak już można się domyślić - slow life odnosi się do zwolnienia tempa, w którym żyjemy, i w którym tak łatwo się zatracamy. Slow life - powolne, świadome i przyjemne życie. Wśród rodziny i przyjaciół, z pasją i uśmiechem na twarzy. W spokoju, ale wsród gwaru ludzi, których kochamy i przy muzyce, którą lubimy.



Gdy odkryłam, że zupełnie nieświadomie prowadziłam życie zgodnie z ideą slow life, było mi po prostu miło :) W końcu zrozumiałam, że mam gotową odpowiedź na często zadawane pytanie o tematykę mojego bloga. 
Piszę o slow life, czyli o życiu wypełnionym odpoczynkiem, spokojem i chwilami spędzonymi z rodziną i przyjaciółmi. Piszę przede wszystkim o tym, co mnie inspiruje i gdzie szukam motywacji. Mój blog, Instagram czy FB przepełnione są chwilami i tematami, które cenię sobie bardzo. Zdradzają moje podejście do świata i rzeczywistości, która mnie otacza.
Przede wszystkim to radość z najdrobniejszych rzeczy charakteryzuje moje życie. Chwile sam na sam, odpoczynek, zdrowa dieta i co najważniejsze - miłość.
Jestem szczęśliwa, dlaczego miałabym się nie dzielić tym szczęściem z innymi? Nie zdradzam swoich sekretów, nie raportuję o swoim życiu prywatnym i nie ma tutaj niczego, czego mogłabym sie wstydzić.
W zamian udowadniam, że życie jest jak głeboka studnia bez dnia, w której pływają inspiracje, radości, pasje, czas dla siebie, rodziny i przyjaciół. Wystarczy się nachylić, sięgnąć dłonią i pić z tej studni orzeźwiającą wdzięczność za to, co się nam już w życiu przytrafiło.

To jest naprawdę możliwe, chociaż wymaga wprawy i trochę wysiłku. Przykładem może być mój ostatni wpis o inspirujących gadżetach do kuchni. Miałam to szczęście, że zainspirował on wiele dziewczyn do rozpoczęcia kulinarnych przygód. Wszystko to dzięki przedmiotom, które są na wyciągnięcie ręki, a o których mało która z nich pomyśłała.
Wiecie co mam na myśli? Że zdecydowanie za późno łapiemy się na tym, jak nieświadomie przeżywamy swoje tu i teraz. 



Kult prędkości nie pozwala nam cieszyć się chwilą i w spokoju zjeść pożywny posiłek. Po przebudzeniu pędzimy do łazienki, jedno oko, drugie oko, gumka na włosy, mycie zębów. Popijamy zimną kawę z wczoraj, a dopiero w windzie zapinamy kurtkę. Oh, a gdzie się podziały te cholerne rękawiczki? Świetny start, gratuluję.



Nie możemy o życiu mówić w jednej tylko kategorii: że daje nieźle popalić, jest zbyt ciężkie i  za krótkie. Życie jest kolebką przede wszystkim tych dobrych emocji: kiedy rodzą się dzieci, kiedy odnajdujemy pasję, kiedy spotyka nas prawdziwa miłość, kiedy śmiało możemy stwierdzić - tak, jestem zdrowy i nic mi nie dolega. 
Zatrzymajmy się na chwilę i nie traćmy czasu na ciche wojny. Odpoczywajmy, weźmy książkę do ręki, lub zapakujmy koc do plecaka i wyruszmy na randkę z samym sobą. Nie śpieszmy się, bo czas tyka i tykać będzie dzisiaj wieczorem, jutro i za rok też tykać będzie. A my z wywieszonymi językami na brodzie przebiegniemy sprintem przez życie, zapominając o własnych potrzebach i przyjemnościach, jakie sami sobie możemy dać.

Slow life to sposób na życie, w którym stawiamy siebie na piedestale. Bez próżności i pychy, ale tak naturalnie i po prostu zwyczajnie. 

Niech ciepły uśmiech, błysk w oku i radość w sercu staną się Waszą wizytówką, którą obdarowywać będziecie znajomych i rodzinę. Nie śpieszcie się: słuchajcie, rozmawiajcie i bądźcie obecni. 
Brzmi świetnie, jest jednak pytanie czy w to wchodzicie?


Ścickam mocno :*
/Gabriela

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Nie zgadzam się na kopiowanie zdjęć, grafik i treści. Obsługiwane przez usługę Blogger.