Miłość podana na tacy, czyli deser z płynną czekoladą dla Ukochanego

Witajcie Kochani,
nadszedł czas na ostatnią już część Wyzwania Walentynkowego - Blogujemy z Uczuciem - w którym proszę Was o podzielenie się przepisami na najbardziej romantyczny (Waszym zdaniem) smakołyk, którym można umilić wieczór we dwoje (więcej szczegółów TUTAJ).

Czekolada... jedno z najsłodszych słów jakie znam. Nie mogło zabraknąć czekolady również i w tym wpisie, bowiem - jak wiadomo - jej właściwościom nie ma końca: znana jest jako afrodyzjak oraz "polepszacz" nastroju. Czekolada dodaje energii i wigoru, no ale przede wszystkim - jest pyszna (i uzalezniająca!) :)
Na szczęście nie sięgam po czekoladę zbyt czesto, bo po prostu nie czuję takiej potrzeby. Jednak ostatnio pokusiłam się na czekoladowy deser w płynnej postaci, który idealnie nadaję się na bohatera dzisiejszego wpisu.


Przepis zaczerpnęłam z książki Ani Starmach - Pyszne Na Słodko - którą wygrałam w konkursie kulinarnym jakiś czas temu :) Do dzisiaj służy mi jako księga deserowych inspiracji, naprawdę gorąco polecam!



czekoladowa lawa

100 g gorzkiej czekolady
50 g mlecznej czekolady
100 g masła
100 g cukru (użyłam 1 łyżkę brązowego cukru)
2 jajka
3 łyżki mąki pszennej
30 g kakao (dodałam 1 kopiatą łyżkę)
20 ml likieru wiśniowego
50 g wiśni bez pestek - świeżych lub mrożonych (zastąpiłam je mrożonymi czarnymi porzeczkami)

*piekarnik rozgrzej do 180*C
*gorzką czekoladę oraz maslo rozpuść w kąpieli wodnej
*jajka utrzyj z cukrem, dodaj mąkę, kakao i likier. Masę połącz z czekoladą.
*ceramiczne kokilki napełnij do połowy masą czekoladową, dodaj owoce i pokruszoną mleczną czekoladę, zalej reszta masy.
*kokilki wstaw na 10-12 minut do nagrzanego piekarnika
*deser będzie płynny w środku, więc test suchego patyczka nie jest potrzebny :)



Uwierzcie mi, tak podana czekolada na pewno będzie atrakcją wieczoru. Płynna, jeszcze ciepła konsystencja rozgrzeje atmosferę i jeszcze bardziej osłodzi kolację :) O tak, osłodzi na pewno, bowiem my - skromni amatorzy czekolady - podchodzilismy do deseru kilka razy zanim posmakowaliśmy ostatnią łyżeczkę tej płynnej lawy. 
Wielbiciele czekolady będą zachwyceni, daję słowo! :)



Deser warto dopieścić lampką czerwonego wina, bądź herbatą Ogród Miłości, która do złudzenia przypomina smakiem wino - nie mając przy tym procentów, od których niektórzy stronią :) 



Kochani, do Walentynek jest jeszcze trochę czasu, jednak nie znaczy to, że z romantycznymi kolacjami mamy czekać aż do 14 lutego. Rozpieszczajmy swoich ukochanych na co dzień, tak po prostu. Blogowe wyzwanie powstało z okazji zblizającego się Dnia Zakochanych, które było jedynie inspiracją do stworzenia nowych wpisów.
Miłością trzeba się dzielić każdego dnia, bez wyjatku. Niech to Blogowanie z Uczuciem przyczyni się do większego dbania o naszą miłość, niech będzię dla nas wszystkich inspiracją. Jeżeli chcecie powrócić do Miłości, Która Inspiruje lub do Domu Pełnego Miłości, serdecznie zapraszam!
Aha, nie zapomnijcie też o bardzo przyjemnym konkursie organizowanym przez Five o'clock! Więcej szczegółów znajdziecie TUTAJ.

Podzielcie się ze mną Waszymi pomysłami na romantyczne potrawy, które pomogą rozgrzać atmosferę wieczoru we dwoje. Chętnie podpatrzę i skorzystam z Waszych propozycji. Linki dodacie klikając w niebieski przycisk poniżej (do 10 lutego do godz. 23:55)
A może znacie jeszcze inne wariacje płynnych czekoladowych deserów? Komentujcie śmiało!

Ściskam bardzo słodko :*
/Gaja


CONVERSATION

13 komentarze:

  1. Uwielbiam lava cake! Sama kiedyś robiłam i zdecydowanie zamierzam powtórzyć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, ale nam serwujesz słodkości. Ja jestem wielkim łasuchem czekolady, ale staram się jeść tylko raz na jakiś czas. Taki deser to bomba kaloryczna. No, ale w takim dniu to można zaszaleć i nie odmawiać sobie przyjemności. Robię też podobny, lubię taki z likierem wiśniowym jak w tym przepisie, ale też z pomarańczowym :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny pomysł na wlentynkowy deser! Może z niego skorzystam :) Dzięki za niego. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. O ja... to musi być pyszne! pokaże mężowi, żeby mi zrobił. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cóż... walentynki nie są dla mnie, ale zjadłabym ten deser mimo wszystko, bo wygląda tak smakowicie *_* Zapiszę sobie przepis.

    OdpowiedzUsuń
  6. o matko! dobre, że mam pralinki pod ręką :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest czekolada, musi być dobrze :) Pyszności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ode nie też trochę czekolady, w nieco innej formie :) Prosty przepis na drożdżówki, takie domowe, które zapadają w pamięć :)

      Usuń
  8. uwielbiam przepisy Ani Starmach. ;) Sama mam jej wszystkie książki ;) A desery są po prostu genialne! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na pewno pojawi się na naszym stole i to może w same Walentynki! Uwielbiamy takie desery :) Wiem, że pyszne, ale zdjęcia zachęcają podwójnie hehe

    OdpowiedzUsuń
  10. O pyszności! Muszę najpierw kupić foremki, ale jak już kupię to zrobię na pewno!:D

    OdpowiedzUsuń

Nie zgadzam się na kopiowanie zdjęć, grafik i treści. Obsługiwane przez usługę Blogger.