Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej... czyli rozterki domatora

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej - jest to jedno z najprawdziwszych powiedzeń, jakie znam i do którego dość często się odnoszę. Dlaczego? Bo jestem domatorką, niezaprzeczalnie.
Domator - osoba dużo przebywająca w domu, lubiąca życie rodzinne. (Słownik Języka Polskiego/PWN) Idealnie, lepiej być nie może.
Ale czy na pewno? Aby odnaleźć odpowiedź odbyłam kilka ciekawych rozmów na temat domatorskiego trybu życia, po których dość łatwo pozbyłam się swoich rozterek.



rozterki domatora

Właściwie, to ich nie powinno być. Piecuch przecież lubi swój styl życia, który daje mu poczucie spełnienia oraz bezpieczeństwa. 
Ale to jest nudne! - powiedzą inni. No tak, z ich perspektywy dokładnie tak to wygląda - monotonia, smęty, nudne i poukładane życie. Czas założyć ciepłe kapcie, włożyć na nos okulary, a w rękę chwycić szydełko. Najlepiej jeszcze to usiąść w bujanym fotelu, posadzić mruczącego kota na kolanach i pożegnać się z młodzieńczym zapałem, nie wspominając już o pokrytej pajęczyną spontaniczności. Domator pełną gębą. 

No i kiedy tak ten szczęśliwy (bo cały owinięty milusim kocykiem) piecuch pije gorącą czekoladę, czyta książkę lub poświęca się innej, równie przyjemnej czynności, nagle zaczyna odczuwać pewnego rodzaju wątpliwości, czy aby na pewno nie marnuje swojego czasu przez całą tę monotonię. 

Nie zawsze stronię od wyjścia z domu. Chodzę do kina i na miasto z ludźmi z pracy. Często daję się porwać mężowi na randkę, a w letnie weekendy wcale nie grzejemy miejsca w domu. Jednak mimo tego, spotkania ze znajomymi organizuję zazwyczaj u siebie, bo to w domu czuję się najlepiej.



Przyznaję się bez bicia - domatorstwo to zdecydowanie mój styl życia. Pomimo tego, nie raz, też i nie dwa, walczyłam z nieodpartym wrażeniem, że przez to moje zasiedzenie omijają mnie wszystkie najwazniejsze imprezy i wydarzenia tak hucznie celebrowane przez innych.
Kiedy po przeczytanym rozdziale wpadam na chwilę na Facebooka, jestem bombardowana zdjęciami, tagami i linkami znajomych, którzy kolejny raz pokazują jak zdrowo i wykwintnie można zjeść w tej restauracji, jak klimatycznie jest w tamtej nowej knajpce i jak mocno dali czadu artyści na ostatnim koncercie...
No tak, czas zamknąć Facebooka, zostały jeszcze 2 rozdziały do końca...
Jednak po chwili odkładasz książkę i zastanawiasz się, czy te twoje domatorskie skłonnoście nie robią z ciebie odludka? Popatrz na innych - oni korzystają z życia, kolekcjonują wspomnienia, działają. Otrząsam się, biorę oddech i obiecuję, że w końcu zacznę "bywać", a nie tylko "przesiadywać".

Ale to nie będę JA. Nie zmienię się w kogoś, kto nie może zagrzać miejsca tylko dlatego, aby nie odstawać od reszty. Po co walczyć z czymś, co daje dużo radości, relaksuje i odpręża?
 Może i jestem sobie taka nudna kobietka, która po pracy lubi upiec ciasto i czekać na męża z talerzem ciepłych pierogów. Może i zachowuję się jak zmęczona życiem paniusia oglądając seriale w szlafroku wieczorową porą. Może i tak jest. Ale wiem też, że dzięki temu wszystkiemu nasz kąt jest miejscem, do którego chętnie przychodzą przyjaciele, znajomi, rodzina i które, o dziwo, tętni życiem. Zupełnie przyjemnym i ciepłym. I nie zamienię tego na nic innego na świecie.


A czy w Was również drzemie mały domator? Czy jest ktokolwiek, kto podziela mój los? :)


Ściskam mocno!
/Gabriela

CONVERSATION

42 komentarze:

  1. Kochana, u mnie to jest różnie :) Lubię zakopać się pod kocem, z książka i gorąca czekoladą. Choć czas na to średnio pozwala. Ale są takie momenty, że muszę wyjść i zachlysnac się światem, bo zaczynam się dusić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... tez tak mam i to jest zupelnie zrozumiałe :) Nie samym domem żyje człowiek :D

      Usuń
  2. Też mam tak samo. Jestem typowym domatorem i dobrze mi z tym :)
    Jakoś nie bawią mnie huczne imprezy. Wolę poczytać dobrą książkę lub porobić na drutach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... książka zawsze na TAK :) na druty muszę chyba jeszcze dojrzeć ;)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  3. Kocham wieczory z książką, kocem i kawą - ładuję wtedy akumulatory. Aczkolwiek kiedy pojawia się okazja żeby ruszyć w góry czy inny dziki zakątek to ruszam z ochotą;) To się jednak nie tyczy koncertów, imprez czy knajp. Podoba mi się Twój post. Prawie poczułam ciepło domowego ogniska.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... dziękuję! :)
      Masowe imprezy bardzo mnie zniechęcają, jeśli jednak chodzi o spontaniczne wyjazdy, szybki urlop, wakacje - jak najbardziej - jestem zwolenniczką tego typu akcji :)

      Usuń
  4. Jestem 100% domatorem, od zawsze.
    Jeszcze na dodatek mieszkam w Jaśle w mieście w którym nic się nie dzieje.
    Przyznam się , że to domatorstwo lubię, ale czasami i przeszkadza:( :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... Jasło, Jasełko... pozdrów ode mnie :*

      Usuń
  5. u mnie jest huśtawka i bardzo ciężko znaleźć mi zdrowy balans. Siedząc w domu mam poczucie zmarnowanego czasu, w myślach nazywam się leniem. Kiedy za to 'latam', biegam i ciągle się z kimś spotykam, tęsknie za ciszą i spokojem mojego mieszkania.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem typem domatora i na szczęście moja druga połówka też! Najlepsze imprezy to właśnie te w domu, we dwoje, kiedy można usiąść najzwyczajniej na świecie w kapciach i spędzić razem czas, zwłaszcza, że nie widujemy się codziennie. Sylwester, urodziny, małe i większe rocznice... najlepiej w domu, z dobrym jedzeniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... ufff, jak się cieszę, że i w tym temacie znalazłam bratnia duszę! :) :*

      Usuń
  7. Po całym tygodniu pracy z jednej strony mam ochotę leżeć w łóżku i czytać, z drugiej zaś chce mi się wyjść do ludzi, więc najczęściej jeden wieczór spędzam wtulona w ramię męża, a w następny szalejemy ze znajomymi :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... i to się nazywa zdrowy rozsądek, ład i harmonia. Wszystko po trochu i tak można żyć bez jakichkolwiek rozterek :)
      Buziaki :*

      Usuń
  8. Ja jestem domatorem od zawsze. Uwielbiam spędzać w nim czas i najchętniej w ogóle nie wychodziłabym z czterech kątów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... to ja aż takiego domatorstwa nie doświadczam :) Dom to mój azyl, ale na dłuzszą metę tak nie dam rady :)

      Usuń
  9. Zdecydowanie TAK! Należę do tego klubu i nigdzie indziej się nie wybieram. Również lubię podróżować, iść do kina czy zwykły spacer, ale doceniam domowe pielesze, spokój i dobrze mi z tym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... najwazniejsze to zachować harmonię :)
      Buziaki :*

      Usuń
  10. Też jestem w dużej części domatorem i dobrze mi z tym ;) Gorąca kawa/herbata, książka i koc w mroźny dzień to coś wspaniałego ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojj drzemie, drzemie ;) zdecydowanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... oj, to namnożyło nam się tych domatorów tutaj :) Witaj w klubie!
      Buziaki :*

      Usuń
  12. Uwielbiam podróżować, lubię gościć ludzi, ale w gościach to już nie za bardzo chcę być, myślisz że to mały domator ?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... malutki, taki tyci tyci :)
      Miło Cie tu widzieć, zapraszam częściej:*

      Usuń
  13. ja też lubię w domu, i ostatnio nawet tak bardziej niż wcześniej aleeee... czasami lubię sobie wolne od tego domu zrobić. Wyjechać gdzieś nawet na dłużej. ale wraca się do domu zawsze dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... i tak jest najlepiej! Każdy jest inny, więc potrzeby są różne. Domowe pielesze sprawiaja mi przyjemność, nie ma więc sensu udawać, że tak nie jest :) Wyjazdy na dłużej, wakacje, podróże - jestem bardzo na TAK. Szybkie wypady, spontaniczne imprezY...hmm, tutaj zaczyna sie już kręcenie nosem :p

      Usuń
  14. Ja też przypinam sobie brochę Domatora z największą dumą!:)Hah... chyba powinniśmy założyć wszyscy Klub Domatora. Tylko gdzie tacy klubowicze najchętniej by się spotykali?:) No chyba jedynie na blogu Gabi:)
    A tak poważniej, to bardzo fajny i bliski mi wpis... Ja też ciąglę żyję gdzieś między strefą komfortu, wygody, domownictwem a napadającym znienacka poczuciem, że wszystko przecież dzieje się gdzie indziej..:) Ech, miło więc wiedzieć, dzięki Tobie, że nie pozostaje się w tej kwesti osamotnionym:)
    Buziaki i dobrej, leniwej (domowej?) soboty!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... za każdym razem sprawiasz mi przyjemność! :) Wpadaj więc częściej :)
      Buziaki :*

      Usuń
  15. Ja też mam w sobie dużo z domatora. Lubię zaszyć się pod kocykiem, z gorącą herbatką i książka i tak zniknąć na kilka godzin. Ale z drugiej strony lubię też przebywać na świeżym powietrzu czy wyjść gdzieś do ludzi. Domatorstwo występuje u mnie głównie w zimie. Latem zdecydowanie wybieram spędzanie czasu poza domem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... taaaak, lato jest zdecydowanie wyjątkiem, kiedy ciężko jest kogokolwiek zachęcić do powrotu do domu :)

      Usuń
  16. Błagam Cię, zmień tą czcionkę, strasznie kiepsko się czyta kiedy wszystkie polskie znaki odcinają się od tekstu :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... blog przechodzi właśnie przez kilka graficznych zmian, stąd te problemy z czcionką. Polecam Chrome - tam działa sprawnie :) Dzięki za zwrócenie uwagi, doceniam :)

      Usuń
  17. ja również dołaczam do klubu domatorek:) uwielbiam wieczorki po pracy w domu!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ze mną jest bardzo różnie, zależy "jak mi czapka stanie". Pracuję daleko od domu, daleko od rodziny, znajomych i przyjaciół. Stąd też bardzo się staram wypośrodkować czas, który mam tylko w weekend tak, żeby i spędzić go w domu i z przyjaciółmi na wyjściu. Czasem jest ciężko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... skąd ja to znam! Każdy chce mieć nas dla siebie na chwilę :)

      Usuń
  19. To wszystko zależy. Jestem mega domatorem i w domu czuję się bezpiecznie i wolno;) ale z drugiej strony uwielbiam też wychodzić, przebywać ze znajomymi na mieście, wychodzić do kina, na łyżwy;) Także wszystko zależy od tego na co aktualnie mam apetyt;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Witaj w klubie :) wieczory w domu to coś co lubię. Imprezy ok, ale rzadko, nie ma jak w domu bo w domu najlepiej i to właśnie tam czuję się swobodnie. Co nie zmienia faktu, że lubię wyskoczyć do kina, teatru, itd..., ale stronie raczej od hucznych imprez, po prostu mnie męczą.

    OdpowiedzUsuń
  21. ... a co powiesz na chodzenie na mecze? Chętnie? :)

    OdpowiedzUsuń
  22. ja chyba mam tak zwane zrywy. jesień i zima to czas na cztery kąty, wiosna i lato - raczej wyfruwam. to dobry podział :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... oj, chyba większość z nas tak ma! Po długiej i szarej zimie, każdy ciągnie na zewnątrz, nawet zagorzały domator :)

      Usuń

Nie zgadzam się na kopiowanie zdjęć, grafik i treści. Obsługiwane przez usługę Blogger.