Ubieram się w szmateksie, co Ty na to?

Będąc posiadaczką konta na Instagramie, zauważayłam narastający trend pokazywania światu, że mamy, że byliśmy i że nas stać. Mało tego, są osoby, które robią zdjęcia nowych, firmowych nabytków uwypuklając, podkreślając i wypisując nazwę, metkę, bądź logo ekskluzywnego sklepu. Cholera, ja wiekszość zakupów poczyniam w szmateksie, co więc mam wywalić na pierwszy plan? 



Mało kto jest w stanie, bez jakichkolwiek ogródek, przyznać się, że odwiedza miejsca z używaną odzieżą. W pewnym momencie pojawia się obawa, że zostanie to źle przyjęte przez otoczenie, że to właściwie wstyd kupić bluzkę czy sweter noszony wcześniej przez kogoś innego. Hmm... w takim razie jestem człowiekiem drugiego gatunku, bo połowa zawartości mojej szafy pochodzi właśnie ze szmateksów.

Trzeba pamiętać, że ludzie odwiedzają lumpeksy, second handy, szperaczki i tym podobne z kilku powodów. Dla jednych jest to okazja upolowania perełek modowych oraz niepowtarzalnych sztuk. Dla drugich takie szmateksowe cacka uzupełniają ich modny look i nadają charaketru. Innych zaś nie stać na to, aby wydawać krocie nawet na ubrania z sieciówek, nie mówiąc już o ekskluzywnych markach. 

Jak więc do tego podejść? 
Trzeba samemu przekonać się jak naprawdę działają szmateksy w dzisiejszych czasach. Obawiam się, że ta stara i dawno już przyszyta do lumpeksów łatka wciąż niesie za sobą jakiś wstyd i zażenowanie. Zupełnie niepotrzebnie!
Szmateks nie trąci komercją, nie podąża za trendami, chociaż roi się w nim od wiecznie modnych perełek. Szmateks jest tani i jedyny w swoim rodzaju. Istnieje bowiem bardzo małe prawdopodobieństwo, ze spotkamy na ulicy osobę tak samo wystrojoną w szmateksowe cudeńka jak my :)
Dość często zdarza się też, że ubrania w second handach mają jeszcze metki, co oznacza, że nie były w ogóle używane! Wtedy mówimy o wielkim szczęsciu, bowiem taka nowa zdobycz kosztuje kilkakrotnie mniej od jej siostry z witryny sklepowej. Jedną z takich nowych rzeczy było to bikini:




... oraz te piżamkowe spodnie:



Dzisiaj szperaczki oferują wiele, własciwie, na dobrą sprawę, znajdziemy tam wszystko - od butów po biżuterię, książki i oryginalne bibeloty. Większość jest naprawdę świetnej jakości. Mnie już się kilkakrotnie poszczęściło z porządnymi, skórzanymi torebkami, kaszmirowymi sweterkami/rękawiczkami, bądź z jedwabnymi bluzkami jak ta poniżej:



Udało mi się również wzbogadzić moją biżuterię o kilka naprawdę unikatowych świecidełek. Te akurat noszę przy wyjątkowych okazjach: piękna złota opaska na włosy, oraz oryginalne broszki/agrafki:



Oczywiście skłamałabym, gdybym powiedziała, że liczą się dla mnie tylko szmateksy. Nie, bo ja też lubię kupić sobie zupełnie nową rzecz, czasem równie drogą. Są to przede wszystkim płaszcze, dżinsy i bielizna. Równie mocno marzę o tym, aby kiedyś sprawić sobie obłędnie drogi i spersonalizowany zegarek Corniche, który zupełnie zawładnął moim sercem. Nie oznacza to jednak, że robiąc kosztowne zakupy jestem kimś, a chodząc ubrana w szmateksowe ciuchy powinnam czuć się skrępowana. 

Pomimo tego, że mówi się o second handach coraz więcej i częściej, to jednak wciąż największą popularnością w Internecie cieszą się zdjęcia dziewczyn w okropnie drogich stylizacjach, z wszystkimi tymi hasztagami i odsyłaczami. Z podziwu wyjść nie mogę i martwię się trochę, bo wszystko to pędzi gdzieś i staje się celem coraz to młodszych odbiorców.

Szata ZDOBI człowieka. Tak. Ale nie nadaje mu ani charakteru, ani wrażliwości. 


Bardzo jestem ciekawa Waszej opinii na poruszony przeze mnie temat. Komentujcie śmiało. Czekam! :)

Ściskam mocno! :*
/Gaja

CONVERSATION

68 komentarze:

  1. Ja też kupuję w szmateksie. Ostatnio rzadziej, bo na takie wyjścia potrzebuję więcej czasu, a zazwyczaj mam milion innych rzeczy do zrobienia w czasie wolnym :P. Nawet podobne spodnie od piżamy kiedyś dorwałam :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... masz rację, wyjście do szperaczków to prawdziwa wyprawa! Pół dnia nie ma :p a piżamki ze szmateksu sa najlepsze! :D

      Usuń
  2. Biorąc pod uwagę, że ma się jeszcze dziecko, na które nowe spodnie za pół roku mogą być już za krótkie...takie lumpeksy są jak wybawienie;)! chociaż dużo rzeczy mamy sklepowych-wyprzedażowych, na szczęście na działach dziecięcych są one dość często ;) a co do mnie...hmm, w szafie na palcach jednej ręki mogę policzyć spodnie czy podkoszulki kupione w sklepie...reszta ze sklepów z używaną odzieżą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... szmateksy są skarbnicą cudnych ubranek dla dzieci!!! :) Dzieciaczki szybko rosną, nie zdązą więc zniszczyć ciuszków - dlatego warto po nie sięgać w lumpeksach :)

      Usuń
  3. Ja również często zaglądam na szmateksy i wcale się tego nie wstydzę:)
    Mam też tą koszulę z Zary co Ty i też z lumpka ;)
    Ale czasami potrafię odżałować więcej pieniędzy an coś wymarzonego; teraz choruję na kalosze huntery i chyba jutro się moja choroba zakończy, bo je kupię :)
    Poza tym próbuje budować swoją szafę na nowo i teraz chcę opierać się na minimaliźmie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... bardzo lubię te jedwabną koszulę, dobry wybór! :) A huntery też mi się podobają, nie szaleję jednak na ich punkcie aż tak :)
      Buziaki! :*

      Usuń
  4. Uwielbiam zakupy w szmateksie. Można wynaleźć super perełki w ekstra cenach. Teraz jak idę, to w pierwszej kolejności idę szukać dla Szymona rzeczy ☺ Teraz jestem na Podkarpaciu i jutro wybieram się na łowy, bo nowy towar ma być. Największą radość sprawia mi kupowanie oryginalnych rzeczy w super cenach 😆

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... oj, dla chłoców można same perełki wynaleźć :) Razem z mamą same stroimy naszego najmłodszego członka rodziny w ciucholandowe ciuszki odkąd się tylko urodził :p

      Usuń
  5. Większość moich rzeczy ze szmateksów zawdzięczam mamie i jej zdolności do wyszukiwania fajnych ubrań :P Ja osobiście rzadko mam czas żeby sobie dłużej poszperać :P Ale i tak najwięcej rzeczy w szmateksach znalazłam dla siostrzenicy - nawet firmowe rzeczy, takie jak sukienka z Zary z zeszłorocznej kolekcji za 10 zł:D
    Polecasz jakieś konkretne szmateksy w Krakowie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... tak jak wspomniałam juz wczesniej - szmateksy aż pękaja od ubranek dla dzieci, które sa najprawdę świetnej jakości, dlatego trzeba brać jak tylko coś wpadnie w oko :)
      W Krakowie za bardzo nie szperam, co najwyżej polecam Kazimierz np. ul. Starowiślna lub blizej centrum na Długiej :)

      Usuń
  6. Ja też się ubieram w szmateksie, wiec witaj w klubie! ;-) Mam stamtąd masę genialnych ubrań, które chwalą koleżanki, a które mam tylko ja, w dodatku za niską cenę. Możesz polecić jakieś wyjątkowe lumpy w Krakowie, w których można dostać takie cudeńka jak prezentujesz?! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... piona! :) Te cudeńka pochodzą akurat z podkarpacia :p A co do Krakowa - ul. Starowiślna lub Długa. :*

      Usuń
  7. Lubię kupować w szmateksach, znalazłam tam wiele fajnych rzeczy. Moje wszystkie kaszmirowe swetry są właśnie z lumpeksów.
    Byłam właśnie w ostatni poniedziałek i upolowałam letnią spódnicę ;)
    Ktoś kiedyś mi powiedział, że nie rozumie, jak ja mogę ubrać rzecz, którą nosił ktoś inny na sobie, że bardzo go to dziwi,że ja się tym nie brzydzę.
    A przecież idąc i kupując nową rzecz w sklepie to ona też do końca nie jest taka nowa, nie wiadomo, ile razy dana rzecz była przymierzana. Więc ja nie wiem w czym jest problem, po prostu kupuję, piorę i ubieram.
    Kupowałam w lumpeksach, kupuję i będę kupować ;) Mam kilka ulubionych w Krakowie i rodzinnej miejscowości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... bardzo zdrowe podejście do tematu! :) Zdarzało mi się już dość często, że w markowym sklepie mierzyłam bluzeczki "umalowane" pudrem lub szminką...
      Jakie szmateksy polecasz w Krakowie?

      Usuń
  8. A gdzie w Krakowie znajdujesz takie perełki? Byłam w kilku szmateksach ale nic nie udało mi się upolować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... trzeba trafić na dobry dzień :) U mnie bywa i tak, że jak nie mam dnia, to nie ma szans na udane polowanie :(
      Po Krakowie mało chodzę, ale polecam zdecydowanie ul. Starowiślną na Kazimierzu - zawsze znajdą się tam jakieś perełki :)

      Usuń
  9. Ja nie chodzę do szmateksów bo nie potrafię ich obsługiwać. Serio. Byłam kilka razy, nie udało mi się niczego znaleźć. Jestem wybredna, ale kupuję bardzo mało ubrań. Nie cierpię chodzić po sklepach ciuchowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... też tak czasami mam :) Jeżeli wejdę do szmateksu, gdzie wszytskie ubrania rzucone są do jednego, wielkiego kosza - wychodzę w sekundzie. Jednak jest ich coraz mniej, więc i robienie zakupów wydaje się byc bardziej znośne :)

      Usuń
  10. Ja też bywam w szmateksach i jakoś nie mam z tym problemu, żeby się ujawniać :D Naprawdę można tam zdobyć piękne i nawet markowe ubrania - niektóre to perełki mojej szafy. Ale tylko w rodzinnych stronach umiem się poruszać i trochę za tym tęsknię, bo rzadko tam bywam. W Krakowie nie znam porządnych second handów (o dziwo) - zdradzisz parę adresów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... nie znam konkretnych adresów, bo tak samo jak Ty - znam i poluję w rodzinnych stronach :) Tam są najlepsze cudeńka! :D

      Usuń
    2. A już myślałam, że ktoś mi w końcu podpowie jakieś krakowskie miejsce do buszowania :) Tyle lat zgłębiam to miasto, a tu taka luka! :D

      Usuń
    3. ... jeżeli juz Kraków to na Starowiślnej i Długiej :) Powodzenia! :*

      Usuń
  11. W mojej okolicy nie ma fajnych szmateksów, ale w tych które są moja mama wygrzebała dla całej rodziny genialne spodnie od piżamy, każdy ma kilka świetnych par za parę złotych ;) Mam za to sporo używanych rzeczy po znajomych, kuzynka mojego chłopaka dała mi kiedyś trzy worki rzeczy, w których nie chodzi, z resztą od nie-teściowej też regularnie dostaję jakiś fajny ciuch w który już nie wchodzi i nigdy nie miałam z tym problemu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... wiem o czym mówisz, bo dawniej też korzystałam z takich darów i wcale się tego nie wstydze! :)
      A piżamki szmateksowe? Może się powtarzam, ale nie ma ładniejszych od tych ciucholandowych! :)

      Usuń
  12. Ja również lubię tam zaglądać i nigdy nie miała z tym problemu. Lubię szukać i polować na cudeńka. Teraz niestety nie mam zbytnio okazji chodzić do tradycyjnego polskiego lumpeksu, ale za to w Szwajcarii jest pełno sklepów z używanymi rzeczami. Można tam znaleźć wszystko, głównie rzeczy do domu. Upolowałam kila fajnych przedmiotów za śmieszne pieniądze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... uwielbiam sklepy z używanymi rzeczami! Uważam, że wszystkie te przedmioty mają duszę i jakąś magię w sobie:) Kupując je, dajemy im drugie zycie. Sama mam kilka maleńkich talerzyków z porcelany, filiżankę oraz cukierniczkę :)

      Usuń
  13. Piona! Ja uwielbiam szmateksy! :-) nie wstydze sie tego , wszystkim sie chwale nowymi nabytkami:-)

    Www.pauladowlasz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... Piona! :D Grunt to się dobrze obłowić i świetnie wyglądać! :)

      Usuń
  14. Cudne łowy :)
    Ja nie umiem szukać w szmateksach, po prostu nie umie. Po kilkunastu minutach mnie coś bierze i wychodzę. :P A szkoda bo chętnie bym coś upolowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... ale ja tez tak czasami mam - na siłę nie ma co się produkować :) Trzeba odczekać swoje, a potem szturmem ruszyć na łowy! Powodzenia! :)

      Usuń
  15. W szmateksach można cudeńka upolować za grosze. Jak ktoś pyta, skąd mam, to mówię szczerze, bo żaden wstyd. Jak ktoś ma z tym problem, to pozostawiam go z tymi jego rozterkami, bo ja problemu nie widzę :)

    Jest jeden minus: trzeba się uzbroić w cierpliwość, żeby coś ciekawego wyszukać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... brawo! :) Ja cieszę się jak dziecko, gdy moje szmateksowe zdobycze przyjmują kolejny komplement :)

      Usuń
  16. Lubię czasem poszperać w szmateksie i mam kilka perełek właśnie tam upolowanych. Ostatnio jednak bardzo irytuje mnie nalot targowych bab, które rano oblegają ciuchy, a potem wszystko to sprzedają po wyższej oczywiście cenie na bazarach osiedlowych. Taki hurt w szmateksie powinien być zakazany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... tak! :D a znasz te kolejki przed drzwiami ustawione równiutko w dniu "nowego towaru"? LD

      Usuń
  17. Zgadzam się, że dzisiejsze szmateksy to już nie to samo. W moim niewielkim mieście mam dwa ulubione, w których można trafić świetne niespotykane rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... nie ilość, ale jakoś szmateksów się liczy. Dlatego w dwóch dobrych móżna się naprawdę wystarczająco dobrze obłowić :)

      Usuń
  18. Jeśli chodzi o szmateksy dawniej często chodziłam i szperałam między wieszakami. Wbrew pozorom ludzie od jakiegoś czasu zmienili podejście do lumpeksów i coraz częściej łatwiej spotkać tam ładnie ubrane dziewczyny, które szukają niedrogich, a pięknych ciuchów niż osoby biedne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... na szczęście to się właśnie zmienia - o szmateksach piszą szafiarki i blogerki modowe, przez co takie miejsca powoli zyskują na popularności :)

      Usuń
  19. Ja tam ubieram się głównie w szmateksach. To nie jest tak, że w zwyklych sklepach nie bywam, ale uwielbiam kupować za grosze. Nie raz kupilam w ten sposób sukienkę na wesele, która zrobila furrorę, a kosztowala 20 zl. A mina ludzi, ktorzy pytali o cenę i miejsce zakupu, bezcenna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... :) wiem o czym mówisz! Cena to jeden plus, a bycie oryginalnym na takich imprezach to kolejna, niezawodna zaleta szmateksów :)

      Usuń
  20. Lubię czasem pogrzebać sobie w szmateksie, też udało mi się tam złowić parę fajnych rzeczy, choć ostatnio jakoś nie mam szczęścia. Najbardziej lubię małe, kameralne sklepy tego typu, bo w tych krakowskich często nie ma w czym wybierać. Polecasz jakieś sprawdzone miejsca w Krakowie? Moje ulubione to szmateks na ul. św Filipa, tam udało mi się kupić najbardziej sensowne rzeczy, choć nie znam miejsca, w którym można było by kupić np. biżuterię. Twoje łowy są boskie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... dziękuję, ale te łowy to akurat te niekrakowskie :) Zazwyczaj szmateksowe zakupy robię w rodzinnych stronach, Kraków jest jeszcze nie do końca odkryty przeze mnie :)

      Usuń
    2. Oj, a już myślałam, że w końcu poznam jakąś super miejscówę na łowy;) Ja też najbardziej lubię te niekrakowskie - lepsze ubrania można znaleźć :)

      Usuń
    3. ... masz rację! Są lepsze, bo nie aż tak "poprzebierane" przez innych :)
      Jakbyś miała coś takiego na oku w Krakowie, daj cynk! :p

      Usuń
  21. Kochana też bardzo lubię grzebaczki ;)łazilam tylko po Podgórskich szmateksach ;) a Ty gdzie chodzisz? ;) musimy kiedyś pójść upolować coś razem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... zgoda! Wspólna kawa i szmateksowe zakupy to dobry start ;)

      Usuń
  22. Na studiach w okienku pomiędzy zajęciami wraz z moją koleżanką buszowałyśmy po krakowskich szmateksach. Udało mi się wyłapać wiele perełek, nie tylko dla mnie. Teraz niestety nie mam czasu ani ochoty. Nie lubię chodzić do galerii, dlatego jak muszę coś kupić to najpierw sprawdzam sklep online lub katalog.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... ooo, to Ty zaprawiona jesteś w szmateksowych podbojach :) A zdradzisz nam tutaj wszytskim, które krakowskie szperaczki polecasz? Chetnie poznam jakieś nowe miejsca :)

      Usuń
    2. Jako, że zajęcia miałam na Rynku, to głównie buszowałam na ul. Filipa (odwiedzałam wszystkie), przy Lubiczu i na Kazimierzu. Zawsze coś ciekawego udało mi się upolować na ul. Szczepańskiej i Dunajewskiego. Lubiłam wpadać do szmateksu przy Uniwersytecie Pedagogicznym, bo mieszkałam w okolicy.

      Usuń
    3. o matuniu! To ja biorę dzień wolny od pracy i pędzę na poszukiwania :D Dziękuję za tyle przydatnych informacji! :*

      Usuń
  23. Jej, jakie perełki :) Przepiękne rzeczy potrafisz znaleźć! Też lubię czasem poszperać i nie widzę w tym powodu do wstydu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... dziękuję, Kochana! :) Zakupy w szmateksie trzeba ogarniać na spokojnie, powolutku bo wtedy jest duża szansa na odnalezienie takich perełek :)
      Powodzenia! :*

      Usuń
  24. Odpowiedzi
    1. ... miejmy nadzieję, że i na Ciebie przyjdzie pora :) Odważ się raz, a przekonasz się, jakie perełki mozna sobie wyszukać :)

      Usuń
  25. Ja nie umiem kupować w second handach. Ciężko mi tam coś znaleźć, chociaż wiem że można wypatrzyć prawdziwe perełki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... cierpliwości :) "Kultura" szmateksów uległa znacznej poprawie ostatnimi czasy - ubrania wiszą na wieszakach według kolorów/rozmiarów/części garderoby. Chwila cierpliwości i zakupy w szperaczku wcale nie sa takie złe :)

      Usuń
  26. Wszystko zależy od naszego podejścia. Nie mam nic przeciwko, sama czasem wpadnę do lumpeksu, jednak chyba to nie moja bajka. Z wiekiem nabieram przekonania, że warto inwestować więcej pieniędzy w lepszą jakość i za to ograniczyć ilość. Kupując w lumpeksie, często można wpaść w przekonanie 'o, to kosztuje kilka złoty, może mi się kiedyś przyda' i w szafie zaczynają rosnąć hałdy ciuchów.

    Koszula z Zary - cudo! :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...dziękuję :)
      Rozumiem Twoje podejście do sprawy - wiele moich koleżanek również ma podobne :)
      Uważam jednaj, ze większość odzieży w szperaczkach jest świetnej jakości. Ubrania tam zakupione służą mi bardzo długo, dobrze się piorą i łatwo prasuja. Oczywiście można spotkać i takie, których nawet nie wypada założyć po domu, ale co kto woli :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  27. Kilka(naście) miesięcy temu zauważyłam, że mam problem z robieniem ciuchowych zakupów w normalnych sieciówkach i sklepach z odzieżą. Podejrzewam, że rozbestwiłam się nieco przez zakupy w lumpeksach! :D Nie dość, że można w nich kupić coś za grosze, to jeszcze jest to często w idealnym (albo nawet nowym, metkowym ;) stanie, a do tego w żadnym innym sklepie nie dostanie sie czegoś tak oryginalnego.
    W moim przypadku dużą rolę gra również przerabianie ubrań z sh. Nawet jeśli jakieś cięcie czy przeszycie nie wyjdzie, to nie jest mi wtedy tak bardzo szkoda wydanych kilku groszy. A nawet takie przeróbkowe niewypały pozwalają ćwiczyć umiejętności! Gdybym kupiła w normalnym sklepie rzecz nową i np. za dużą i nie udałoby mi się jej zmniejszyć tak jak chciałam - w błoto wyrzuciłabym wtedy o wiele większe pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... Twój komentarz idealnie dopełnił mój wpis! Ze wszystkim się zgadzam :)
      Ubrania ze szperaczków bez problemu możemy poddać modyfikacjom i przeróbkom, a nawet jeżeli nic z tego nie wyjdzie - mała strata :)

      Usuń
  28. bywam modową snobką, ale zupełnie się z tym nie obnoszę. bywam też w lumpeksach, ale tylko kilku wybranych. małych, kameralnych, zbliżonych designem do butików. mam kilka ulubionych we Wrocławiu, więc gdy tylko tam wizytuję, zawsze staram się wpaść na chwilę do tych miejsc. nigdy też nie zakładam, że muszę koniecznie coś kupić. zdarza się, że szukając czegoś w ciemno, trafiam na fajne perełki. rzadko, niemniej tak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... czyli idziesz na kompromisy :)
      Z własnego doświadczenia wiem, że jeżeli szukam konkretnej rzeczy - NIGDY nie mogę znaleźć takiej, która by mi odpowiadała :) Jeżeli jednak znajdę perełkę, od razu kupuję, bo wiem, że taka okazja nie zdarzy się zbyt szybko :)

      Usuń
  29. Ja podziwiam szperaczki za to jakie cuda w second hanach potrafią znaleźć. Sama w nich nie kupuję. Nie mam chyba tyle cierpliwości do poszukiwań, a i z czasem ostatnio krucho. Profili na insta z metkami za Bóg wie ile unikam jak ognia. Puste to strasznie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) rozbawiłaś mnie, ale sporo masz racji.
      Zauważyłam okropny trend chwalenia się tak drogimi zdobyczami. No ale cóż, na szczęście ludzie są róźni i inne mają priorytety. Na szczęście! :)

      Usuń
  30. Moja mama jest mistrzem wyszukiwania superrzeczy w lumpeksach (u nas tak to się nazywa, nie wiem czy gdzie indziej funkcjonuje jeszcze taka nazwa ;). Ja sama takiego talentu nie posiadam, ale za to dzięki mamie mam mnóstwo naprawdę fajnych rzeczy z second-handów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, skąd ja to znam :) To moja mama zaraziła mnie szperaniem po lumpeksikach :) To dopiero jest mistrz zdobyczy! :)

      Usuń
  31. Przez silną alergie na środek używany do przechowywania odzieży omijałam second handy szerokim łukiem, do czasu. Jakieś 4 miesiące temu znalazłam second hand który do przechowywania używa jakiegoś innego środka, który mnie nie uczula i teraz coraz częściej pojawiam się w poszukiwaniu perełek. Właśnie tam znalazłam idealne jeansy za około 4 zł, gdzie normalnie chodzą po 2 stówki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się nazywa szczęście! :) Powiem Ci szczerze, że mi się nigdy nie udało kupić dżinsów w szmateksie. Zawsze im coś brakowało i coś było nie tak :)
      Dlatego tym bardziej masz wielkie szczęście! :)

      Usuń

Nie zgadzam się na kopiowanie zdjęć, grafik i treści. Obsługiwane przez usługę Blogger.