Jak u Pana Boga za piecem, czyli o lęku przed tym, co nieznane

Strach przed nieznanym. Tak bardzo bliski, tak bardzo paraliżujący i tak bardzo komplikujący życie. Znajome uczucie, prawda?
Ciekawość jest cechą ludzką - lubimy pytać, drążyć, wiercić dziury w brzuchu, sprawdzać i testować. Dość często jednak wystarczy chwila niepewności i już strach dłamsi resztki ciekawości i pozbawia nas odwagi tak skrzętnie od lat gromadzonej. I co? I nic. Zupełnie nic. Zastój.



Ostatnio z wielką czujnością przyglądałam się temu, jak bardzo lubimy grzać swoje tyłeczki przy przyjemnie cieplutkim, boskim piecyku. Co to znaczy? Według słownika związków frazeologicznych świadczy to o tym, że my bardzo lubimy czuć się bezpiecznie i beztrosko. Porzuciwszy jednak wszelkie słowniki i mądre księgi, łatwo domyślić się, że my po prostu boimy się rewolucji i nieoczekiwanych zwrotów akcji w naszym życiu.
Niestety, czasami jest tak, że pewnych sytuacji nie da się uniknąć i, chcąc nie chcąc, musimy stawić czoła temu, co nieznane.
Strach przed tą niewiedzą bywa tak silny, że zupełnie pozbawia nas pewności i wiary w siebie. 

Nie, nie zmienię pracy. To nic, że od trzech lat nie dostałem podwyżki. Są przecież inne plusy - znam tutaj prawie wszystkich, mam elastyczny grafik, no i szef się nie czepia. Poczekam, może się jeszcze coś zmieni. 

Hmm, inni pozapisywali się na różne kursy uzupełniające, a ja sama jeszcze nie wiem. I tak nigdy nie miałam smykałki do tego, więc to chyba bez sensu. Kto wie na jakiego trenera trafię. Nie, może faktycznie teraz sobie odpuszczę. 

No i szef znowu zaproponował mi to nowe stanowisko. Wszystko super, ale to wiąże się z częstymi wyjazdami na drugi koniec Polski. Takie inicjatywy okropnie mnie stresują, dlatego poważnie zastanawiam się nad odrzuceniem tej jakże atrakcyjnej, lecz zbyt szalonej propozycji. Chyba zostanę z tym, co mam. W sumie teraz też nie jest mi najgorzej. 

Mogę mnożyć, wyliczać i wymyślać jeszcze więcej przykładów, które potwierdzają, że przekraczanie strefy komfortu wzbudza lęk i hamuje rozwój. Niestety, w wielu przypadkach nasza ciekawość okazuje się być za słaba i zbyt szybko odpuszczamy. Zamykamy z hukiem drzwi przed nosem nowych możliwości, ryglujemy dokładnie drzwi i gasimy światło, udając, że w domu nas nie ma ... Ale jesteśmy - nie oszukujmy się. I żyjemy sobie dalej tak beztrosko i tak samo jak tydzień, miesiąc czy cztery lata temu. Bez zmian, bez perspektyw i bez odwagi...


Teraz zdradźcie mi jakie są Wasze odczucia na temat tego, co nieznane. Może u Was drzemią niespożyte pokłady energii, którą wykorzystujecie na nowe przedsięwzięcia?
Jak reagujecie, kiedy ktoś ukradkiem rzuci: Chyba czas na zmiany, co? 

Chętnie się tego dowiem :)
/Gaja


CONVERSATION

28 komentarze:

  1. Ja zawsze mam tendencję do trochę czarnych wizji i zamartwiania się na zapas, w sensie "co będzie jeśli....". Wymyślam też x alternatywnych rozwiązań, które potem i tak czas i samo życie weryfikuje jak chce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... oj, my chyba w ogóle lubimy sobie "pogdybać" na każdy temat. Muszę Cię pocieszyć, bo zamartwianie się na zapas wcale nie jest mi obce :)

      Usuń
  2. Kiedyś bardzo chciałam mieć ciekawe życie ale nie zrobiłam ku temu nic konkretnego. 3 lata temu ktoś postawił mi wyzwanie i zaryzykowalam i udało się! Potem były kolejne wyzwania ktorych bałam sie ale jednak sie decydowalam na kolejny krok i znowu sie udało! W końcu zrozumialam,że trzeba czasem ryzykować bo bez tego nigdy nie dowiemy sie czy mozemy odnieść sukces.
    Dzis mam przed sobą kolejne duże cele i marzenia które chce zrealizować w tym roku! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... no i brawo! Pędzisz jak burza! Trzeba nam więcej takich postaw, bo tylko tak pozytywne myślenie może motywować innych do działania :)
      Buziaki :*

      Usuń
  3. Uwielbiam zmiany. Pomimo tego, ze tych większych się boję, to walczę z tym i przezwyciężam strach. 😊 Jestem optymistką, wiec blokuje pesymistyczne myśli. 💪 Buziaki!💋

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... a Ciebie, Kochana, jak zwykle optymizm nie opuszcza! Odwiedzaj mnie tutaj częściej :)

      Usuń
  4. To zupełna prawda, ja się zawsze boję nowych rzeczy. Zwykle się okazuje, że jeśli spróbuję, to zyskuję. Ale znaleźć tę siłę jest bardzo trudno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... "najtrudniejszy pierwszy krok, potem innych zrobisz sto" :)

      Usuń
  5. Tak jak już kiedyś wspominałam nie mam nic przeciwko zmianom. Pod warunkiem, że to ja decyduję o tym kiedy one nastąpią. Nie wyobrażam sobie pracować w jednym miejscu całe życie, robić codziennie to samo, bez żadnych zmian, planów, czy celi do osiągnięcia w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... o wielu zmianach możemy sami zdecydować, wcześniej dokładnie je analizując. Bywa jednak i tak, że na wiele nie mamy wpływu, co sprawia, że nasze życie zmienia się o 180stopni, a my wcale nie jesteśmy na to przygotowani.

      Usuń
  6. Ja bardzo lubię zmiany i motywują mnie one bardzo. Oczywiście, czuję strach przed nieznanym, ale mimo wszystko działam, bo mnie to nakręca :). W tym roku planuję wiele zmian i już nie mogę się doczekać :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... powodzenia!!! z takim nastawieniem nie może się nie udać :)
      Buziaki! :*

      Usuń
  7. Ja w tym roku wybrałam słowo odwaga. Bardzo chce wychodzić po za swoją strefę komfortu i przestać się bać czasami błahych sytuacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... ktok po kroczku i wszystko jest do zrobienia :) Odwagi i powodzenia! :*

      Usuń
  8. Zgadzam się w 99%... Są zmiany do których trzeba dorosnąć, poczekać na ten właściwy czas... Nie lubię zmian w swoim życiu, ale gdy już zachodzą staram się aby były dla mnie z jak najkorzystniejszym rezultatem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... mądrze! :)
      Czasami ociągamy się zbyt długo i czekamy na... cud? Bo może akurat zmiana nie będzie konieczna, a może jednak poczekam jeszcze chwilkę?

      Usuń
  9. Ja póki co całą swoją energię inwestuje w bloga i myślę o rzuceniu ciepłej posadki, by założyć swój antykwariat. Ale czekam na lepszą koniunkturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... powodzenia, Kochana! Trzymam bardzo mocno kciuki! Niech marzenia się spełnią :)

      Usuń
  10. Nie ukrywam, że ja także przeżywam stres przed zmianami! W szczególności tymi większymi. Jednak jak gdzieś za długo się zasiedzę to potrzebuję tych zmian i sama je inicjuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... no pewnie, co za dużo, to niezdrowo! :)

      Usuń
  11. Co jakiś czas potrzebuję dużych zmian. Nie lubię stagnacji. Już w liceum i na studiach robiłam dużą rewolucję w moim życiu - na co moi bliscy patrzyli z niedowierzaniem i pytali, czy to jest dobra decyzja. Teraz mogę powiedzieć, że była. W październiku przeprowadziłam się do Szwajcarii, chociaż nie znam niemieckiego. W moim życiu podjęłam wiele ważnych decyzji, nie wszystkie moje plany wypaliły, ale zyskałam doświadczenie. Wychodzę z założenia, że lepiej spróbować, niż żałować, że się nie spróbowało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... najcięzej jest nam chyba zdecydować się na nowy krok. Jeżeli już jednak mamy go za sobą, potem reszta już nie jest taka straszna :)
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  12. Bez wyjścia ze strefy komfortu nie można tak do końca zrealizować swoich marzeń. Jeśli boimy się podążać za nowymi projektami to stoimy w miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... tak, coś za coś, to prawda. Mało kiedy jesteśmy w stanie osiągnąc cel bez jakichkolwiek działań. Te zaś zazwyczaj skutkują zmianami, które zmuszają nas do porzucenia naszej strefy komfortu. Nie lada wyczyn! :)

      Usuń
  13. Też w pewnym momencie doszłam do etapu, w którym stwierdziłam, że stagnacja i wygoda w końcu mnie zabiją. "Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana" to od paru lat moja życiowa dewiza. Staram się nie wybierać rozwiązań wygodnych na daną chwilę, ale takie, które dadzą fajerwerki, nawet jeśli trzeba będzie na to dłużej poczekać ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... walka o marzenia swoją drogą. Zdarza się jednak tak, że czasami jesteśmy postawieni pod murem i albo w tę stronę, albo w drugą. Wtedy pojawiają się wątpliwości i seria czarnych scenariuszy.
      W takim razie nie pozostaje mi nic innego, jak tylko życzyć Ci bąbelkowego szampana każdego wieczoru! :)

      Usuń
  14. To nie jest tak do końca, że jak się wybiera to mniejsze, znane już zło, to jest to równoznaczne z ciepłym i bezpiecznym miejscem a my żyjemy sobie tak z dnia na dzień... dla wielu, tkwienie w tej konkretnej sytuacji, mimo wszystko, jest okupione wieloma wyrzeczeniami, często psychicznymi. Co w takim razie powiesz osobie, która musi szukać nowej, lepiej płatnej pracy, bo pętla kredytu zaciska się na szyi niemiłosiernie, ale boi się to zrobić, bo w niedługim czasie przeszła przez różne formy mobbingu i fatalnego traktowania pracownika, więc gdy w końcu trafiła do miejsca, gdzie jest względnie znośnie i osobiste wycieczki współpracowników są mniej dokuczliwe to trzyma się kurczowo tego miejsca, zdjęta strachem przed tym, że historia zatoczy koło. Owszem, w końcu warunki finansowe zmuszą ją do tej decyzji, tyle że okupione to jest podwójnym strachem. I nie ma tu za i przeciw, to jedna z tych sytuacji bez wyjścia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... masz rację, ale nawet w sytuacji bez wyjścia w końcu musimy podjąć jakąkolwiek decyzję. Dość często czekamy jednak do samego końca, łudząc się, że może akurat los się odmieni.
      Oby nas takie sytuacje długo omijały szerokim łukiem! :)

      Usuń

Nie zgadzam się na kopiowanie zdjęć, grafik i treści. Obsługiwane przez usługę Blogger.