Lawendowe saszetki do szafy

Już jakiś czas temu kupiłam suszoną lawendę na Starym Kleparzu, o czym pisałam TUTAJ. Dzisiaj w końcu postanowiłam zrobić z niej użytek i stworzyć lawendowe saszetki do szafy i komody z bielizną. Pogoda w Krakowie nie rozpieszcza, dlatego tym większą poczułam inspirację do kreatywnego szaleństwa :)




Największym plusem tej zabawy jest to, że dosłownie jedyną rzeczą, w jaką potrzebujemy się zaopatrzyć jest suszona LAWENDA. Resztę rzeczy na pewno każdy z nas posiada w domu. Oczywiście wzór materiału, faktura, ozdoby i dodatki są kwestia indywidualną.


CZEGO UŻYŁAM:




  • Do saszetek w kształcie serca, użyłam wcześniej przygotowanego tekturowego szablonu i dokładnie odrysowałam go na lewej stronie materiału

  • Przykleiłam wstążkę oraz rozprowadziłam klej na brzegach serca, zostawiając 1,5 cm miejsca na wsypanie suszu. Przykryłam drugim sercem i docisnęłam boki aby dokładnie się skleiły.

  • Do wykonania woreczków, złożylam częśc materiału na pół i wycięłam coś na kszałt prostokąta, z tym, że jeden bok był już połączony. 

  • Spód oraz drugi bok woreczka skleiłam, udekorowałam koronką.





  • Gdy klej był juz suchy, delikatnie wsypałam susz do środka i ubiłam go drugim końcem łyżeczki. Gdy serduszka i woreczki nabrały odpowiedniego kształu, serduszka zakleiłam do końca, a woreczki przewiązałam ozdobnym sznureczkiem.





Z dekoracją saszetek można oczywiście poszaleć na tysiąc różnych sposobów. Wszystko zależy od naszej fantazji i upodobań. W tym przypadku potraktowałam moje lawendowe serduszka i woreczki z prostotą i umiarem. Ale taką wersję lubie najbardziej :)




Nawet sobie nie wyobrażacie jak pięknie teraz pachnie nasze mieszkanie! Serduszka powędrowały do szafy, gdzie będą nie tylko chronić ubrania od moli, ale również będą nadawać odzieży piękny zapach. Woreczki natomiast dołączą do szuflad z bielizną, odwiedzą pólki na buty oraz udekorują łazienkę :) 





Ehh... cudownie spędziłam ten pochmurny i mglisty dzień. Każdemu z Was życzę takiej właśnie motywacji, która z leniwego i przeciętnego dnia uczyni go twórczym i inspirującym dla innych :)



Ściskam mocno :*
/Gabriela

CONVERSATION

16 komentarze:

  1. Ale ładnie wyglądają. Zdobią garderobę i ładnie pachną ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ... dziękuję! :) W szafie pachnie obłędnie, polecam! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. wow ślicznie ci to wyszło :) i podziwiam za checi i kreatywność :P ja najprędzej to bym kupiła po prostu gotowce :D
    Obserwuje bo masz świetne pomysły i może kiedyś skorzystam z tego :)
    http://arienns.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... jak miło! :) No przyznaje, jest troszkę z tym zabawy, ale uważam, że gra jest warta świeczki :) No a przede wszystkim zapach jest naturalny, więc to powinno przekonywać najbardziej.

      Usuń
  4. Do rękodzieła mnie nie ciągnie, ale kupiłam sobie podobne saszetki na targach :-) Jestem zakochana w zapachu lawendy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... można to też obejść i w ten sposób :) Dla mnie jednak najprzyjemniejsze jest to, że są zrobione własnoręcznie ;)

      Usuń
  5. Przepiękne Ci wyszły! Bardzo ładne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niesamowicie podoba mi się estetyka Twoich zdjęć. Bardzo przyjemnie się na to wszystko patrzy :))

    OdpowiedzUsuń
  7. ... bardzo Ci dziękuję :) dopiero się uczę robić zdjęcia, dlatego tam bardziej jest mi miło! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę? moim skromnym zdaniem są mega! :)

      Usuń
    2. ... bardzo Ci dziękuję! To miłe, że tak myślisz :))

      Usuń
  8. Spryciara, ja pewnie siedziałabym z igłą i nićmi ;) Pięknie Ci te woreczki wyszły.
    Co do świątecznych to włożyłabym do nich laskę cynamonu, goździki i suszoną skórkę z pomarańczy. Mocno kuchennie, ale tym dla mnie pachną święta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... idealne! Dokładnie o coś takiego mi chodziło :) Dziękuję za inspiracje ;))

      Usuń
  9. Jakiś czas temu też robiłam podobne torebki, tylko zszywałam boki. Dobrze, że mi o tym przypomniałaś! ;-) Polecam też z suszoną skórką pomarańczy! PS. Widzę, że kolejna blogerka z okolic Krakowa?

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... tak, Kraków wita! :))
      Z szyciem u mnie nie za dobrze, dlatego wybrałam bezpieczniejszą opcję :)
      W planach jest świąteczna wersja zapachowych saszetek, więc na pewno pokuszę się o skórkę pomarańczy ;)

      Buziaki :*

      Usuń

Nie zgadzam się na kopiowanie zdjęć, grafik i treści. Obsługiwane przez usługę Blogger.