7 nieznanych faktów o mnie

Muszę się przyznać, że dzisiejszy wpis jest całkowitym zaskoczeniem nie tylko dla Was, ale i dla mnie :) Jeszcze dzisiaj rano układałam sobie w głowie plan jutrzejszego wpisu o czymś zupełnie innym, a tymczasem wychodzę do Was z małą prywatą.
Wszystko to stało się dzięki bardzo uroczej Kamili, autorki bloga W Trampkach Do Celu, która zorganizowała wyzwanie blogowe pod tytułem Kobieca Strona Blogosfery
W ramach tego wyzwania muszę opublikować 3 wpisy o określonej przez Kamilę tematyce. W pierwszym z nich trzeba przedstawić 7 faktów o sobie, co nie ukrywam, będzie nie lada wyczynem. Zaczynamy?





1. Potwornie boje się psów.
Nawet tych najmniejszych, najsłodszych i nieporadnych. Nie wiem skąd bierze się ten lek, nigdy przecież nie ugryzł mnie żaden pies :( W domu zawsze mieliśmy koty - towarzyskie i milutkie. Z nimi nigdy nie miałam problemów.

2. Zasilam nieliczne grono osób, które nie lubią oglądać filmów :p Jestem do tyłu chyba z wszystkimi najpopularniejszymi filmami i serialami, którymi zachwycają się miliony ludzi. Nie przebrnęłam przez więcej niż 5 odcinków Przyjaciół, a jedynym filmem o Bondzie, na którego się pokusiłam jest Spectre (na który oczywiście wyciągnął mnie mąż ). 
Na swoją obronę dodam jednak, że Przeminęło z Wiatrem (z Vivien Leigh i Clarkiem Gable w rolach głównych), Śniadanie u Tiffaniego oraz seria o słynnym Harrym Potterze są to filmy, które absolutnie mnie urzekły :) Natomiast Downton Abbey oraz Seks w Wielkim Mieście są moimi ulubionymi serialami oglądniętymi od deski do deski.

3. Gdy jestem w trakcie czytania danej książki, muszę ją przeczytać do końca aby zabrać się za kolejną. Czytanie tylko jednej książki jest dla mnie zjawiskiem dość naturalnym :) Dlatego podziwiam osoby, które - w zależności od swojego nastroju - potrafią odstawić napoczętą już historię by zacząć kolejną. Takie "przeskakiwanie" z jednego fikcyjnego świata do drugiego nie zdaje u mnie egzaminu.

4. Maniakalnie sprawdzam nastawiony już wcześniej budzik, który rano ma mnie postawić na nogi. Wieczorem stanowi to pewnego rodzaju rytuał, z którego mój mąż juz po prostu się śmieje. Potrafię obudzić się nawet 2 razy w ciagu nocy i sprawdzić czy aby na pewno nastawiłam ten okropny budzik. No i oczywiście zdarzyło się już kilka razy, że z tego nocnego zaspania wyłączyłam budzik i rano po prostu pospałam dwie godzinki dłużej niż to bylo przewidziane :p

5. Od 18 już lat jeżdżę na nartach <3 Dlatego z radością i wypiekami na twarzy obserwowałam wczoraj pierwsze płatki śniegu. Pasją do nart zaraził mnie mój tata, to on był moim pierwszym i jedynym instruktorem. Dzisiaj razem z tatą pracujemy nad techniką narciarską mojego męża :)

6. Gdy gotuję lub wypiekam w kuchni panuje chaos :) Wychodzę z tego założenia, że warto mieć wszystkie składniki i przyrządy kuchenne pod ręką, bo nigdy nie wiesz co może się przydać :p Strefa, w której pichcę przypomina pole minowe - nie wiesz gdzie i kiedy trafisz na rozsypaną mąkę, czy lepiący miód :) Jednak po tych moich kulinarnych rewolucjach wszystko wraca do porządku, tętno mojego męża też :)

7. Bywa i tak, że bez mrugnięcia okiem potrafię wymyslić na poczekaniu różne historie i ubrać je w takie słowa, że odbiorca mało kiedy orientuje się, że jest to tylko i wyłącznie wytwór mojej wyobraźni. Wszystko to dlatego, że dość naturalnie mi to przychodzi :) Nie robię jednak tego dość często, ale jak złapię bakcyla tak po prostu nie ma na mnie mocnych. Najczęściej są to smieszne historie, które mają na celu rozładować atmosferę lub podkreślić komizm danej sytuacji :)


Ahh... troszkę Wam zdradziłam tych moich sekretów. Pokusiłam się o sporą prywatę i przyznam, że nie było to takie łatwe. Ale udało się, pierwsze koty za płoty! :)

Jestem bardzo ciekawa, czy któryś z tych 7 faktów przypomina Wam siebie? Może jest coś, co nas łączy albo może całkowicie różni? :) Bardzo chętnie się tego dowiem, komentujcie śmiało! :)


Przesyłam moc buziaków! :*
/Gaja









CONVERSATION

28 komentarze:

  1. Ja też nie potrafię czytać kilku książek naraz. Kiedy czytam żyję historią bohaterów, jestem smutna, kiedy oni są, śnią mi się po nocach. Nie potrafiłabym w tym stanie wgłębić się w inną historię :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... dokładnie tak! Bywa i tak, że po skończeniu książki ja wciąż żyję w tym fikcyjnym świecie bohaterów. Muszę odczekac chwilę, by zacząć kolejną historię :)

      Usuń
  2. Piekna ta prawda o Tobie, szkoda tylko że dopiero teraz piszesz i mniej osób zajrzy, ale kolejne dni na pewno lepiej wypadną pod względem statystyk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... czasami bywa i tak, że ostatni bywają pierwszymi :) Troszkę z opóźnieniem, ale się udało. Dziękuję za taką mozliwość :*

      Usuń
  3. Miło Cię odrobinę poznać;)
    Dobrego wieczoru! (z książką bez budzika;)
    Właściwie rozbawiło mnie, jak bardzo można się od kogoś różnić;) (myślę, że to skutki ciągłego przebywania na jednym poddaszu z podobniakiem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... uważam, że najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że NA SZCZĘŚCIE nikt nie jest taki sam. Gdybysmy wszyscy byli do siebie podobni, życie byłoby nudne! :) Różnice charakterów, inne gusta i upodobania moga naprawdę być inspirujące dla pozostałych :)

      Buziaki, Kochana! :*

      Usuń
  4. Ja też nie lubię oglądać filmów, nie jestem też fanką programów rozrywkowych :P Nie jesteś sama :) świetny wpis, pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... ufff, jak dobrze, że nie ja sama stronię od filmów :) Cieszę się, że podzielasz ze mną ten los :)
      Bardzo mi miło Ciebie gościć u siebie, no i oczywiście dziękuję za pozytywne słowa :)

      Buziaki! :*

      Usuń
  5. Mam dokładnie tak samo z książkami. I trzeba Ci przyznać, że choć oglądasz mało, to jednak na poziomie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ufff... to może nie jest ze mną aż tak źle? Staram się! :D Jak już się na coś decyduję, to na konkrety :)

      Pozdrawiam serdecznie! :)

      Usuń
  6. 1. Boję się psów tych co chcą mnie ugryźć 2.Lubię filmy tylko mało czasu na oglądanie jakiegoś tylko weekendy chociaż nie zawsze bo w weekendy treningi stepmanii :P 3.Książka jak najbardziej psoko kryminały mafie itp. lepsza o wiele niż filmy 4. Z budzikiem to mam tak 2 razy pierwszy jak go nastawiam i drugi jak się przebudzę rano 10 min przed nastawionym budzikiem dla pewności sprawdzam ile mi zostało czasu do wstawania 5.Narty temat na obecną chwilę nie dla mnie 0 jakiegokolwiek doświadczenia z nartami jedyne z śniegiem impry to dawno dawno temu kulig sanki przy pomocy dość mocnego auta i wio :D 6. Przy gotowaniu każde przygotowanie jakiegokolwiek dania dla mnie to przygoda może zapadnie nie wielki chaos jak narazie wszystko mi wychodzi 7. Tu jeśli chodzi o opowiadanie historii to też pare by się znalazło jak opowiadałem mamie jak krwiożerczy odkurzacz wsysnął mi mięso na obiad to pękała ze śmiechu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... "kryminały mafie" :D rozbawiłeś mnie na całego! :) Dość często kryminały odrzucam z góry, uważam, że książki są po to, aby odprężały i relaksowały - kryminały działają na mnie wręcz odwrotnie! :)
      Musisz się skusić na narty - coś pięknego! Polecam serdecznie! :)

      Usuń
    2. ciekawa propozycja narty tylko żeby móc szusować po górach na nartach trzeba spełniać kilka warunków : - kupić narty, odzież , ciepłe skarpety, specjalne buty,karnet teraz na wyciągi to jakiś karnet trzeba ? nie wiem nie znam sie i szkolić się w jeździe więc jestem ZA Stepmanią

      Usuń
  7. Ja czytam kilka książek naraz - w ciągu dnia inną (jeśli mam czas), na noc inną. I też zawsze mam bałagan w kuchni, kiedy staram się coś upichcić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... o matko! ja bym się zupełnie pogubiła w wątkach, gdybym tak manewrowała książkami w ciągu dnia :D Podziwiam! :)

      Usuń
  8. To ja właśnie mam na odwrót- najczęściej czytam parę książek jednocześnie. Zdarza mi się, że jeden dzień będzie spokojny i mam ochotę na jakieś szybkie zwroty akcji, a za 2 dni chcę czegoś bardziej refleksyjnego i wtedy sięgam po kolejną. Jednak nie przekraczam liczby 3 książek naraz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... książka dobrana do humoru - to jest jakieś wytłumaczenie i nawet byłabym skłonna je przetestować :) Jeżli chodzi o mnie, to zauważyłam, że w zimie lepiej czyta mi się "cięższe" książki, z nutką intrygi i magii. W lecie zdecydowanie stawiam na te lżejsze i weselsze historie :)

      Usuń
  9. Podczytuję Twojego bloga i chciałam Ci serdecznie pogratulować pomysłu i wykonania :) Bardzo przyjemnie się czyta Twoje notki - piękne zdjęcia i ciepła atmosfera stają się Twoją wizytówką. Oby wiodło Ci się w blogosferze jak najlepiej! :) Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... dziękuję Kochana za tak miłe słowa! Cieszę się ogromnie, że na siebie wpadłyśmy! :)
      Nie mogę wyjść z podziwu oglądając wszytskie Twoje cudeńka, które tworzysz, a potem publikujesz na blogu! Artystyczna dusza, fach w ręku no i kreatywność w jednym! Gratuluję z całego serca.
      Będę podpatrywać regularnie! :) :*

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. ... jak dobrze, że nie ja sama jestem do tyłu z tymi filmami :D To mnie nękało najbardziej :)

      Usuń
  11. Mam współodczuwanie w kwestii gotowania - ZAWSZE mam nie chaos, a syf na około. Teoretycznie robię maleńkie danie, a przy okazji ubrudzę pięć łyżek, widelce, bo wcześniejszy gdzieś się zapodział, miseczki nie będę chować, bo może jeszcze użyję aaaaaaaaa! Najgorsze, że trzeba to później posprzątać :( Zaskoczyłaś mnie niesamowicie tymi filmami, bo ja sama uwielbiam wieczory z kinem albo odcinek serialu po ciężkim dniu ;-)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... o jak ja Cię rozumiem z tym gotowaniem - mam dokładnie tak samo! :) Blatów mi zawsze brakuje! :)

      Usuń
  12. Z tymi nartami to jak mój mąż. Sezon rozpoczęliśmy w poprzedni weekend w Austrii, w ten będziemy szusować po szwajcarskich Alpach. Zdążyłam już poznać prawdziwy powód przeprowadzki do Szwajcarii :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... o jak zazdroszczę takich wypadow na narty z prawdziwego zdarzenia! Bawcie się dobrze i szusujcie bezpiecznie! :)

      Usuń
  13. Moja kuchnia, podczas gdy coś gotuje lub piekę wygląda żałośnie, brakuje mi miejsca, panuje ogólny nieład ale za to dania w niej powstałe są ok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... myślę, że to "owoc" tych kuchennych rewolucji liczy się najbardziej :)

      Usuń
  14. Punkt w którym mowa o budziku jest mi dobrze znany ;D sam sprawdzam kilka razy czy go nastawiłem i włączyłem...taka mania z którą wygrać nie mogę.

    Post fajny...miło Cię tak bliżej poznać ;)

    OdpowiedzUsuń

Nie zgadzam się na kopiowanie zdjęć, grafik i treści. Obsługiwane przez usługę Blogger.