pasztecik z cukinii

Dzisiaj znowu zrobiło się u mnie kulinarnie. Tym razem mam dla Was przepis inspirowany kuchnią wegetariańską, który, o dziwo!, najpierw wypróbowała moja mama.



Tak, dodałam: o dziwo! bo w przekonaniu mojej rodziny zdrowa dieta nie może obejść się bez mięsa. Ludzie potrzebują przecież białka zwierzęcego! A jak mówię, że ja chętnie skuszę się na jajka lub biały ser, to w odpowiedzi słyszę: ale to nie o takie źródło białka nam tu chodzi... hmmm... czuję, że się nie dogadamy :)
Na każdym kroku staram się podkreślać, że ja za mięsem nie przepadam, że go po prostu nie lubię. Unikam mięsa kiedy tylko mogę, jednak to nie oznacza, że chcę zupełnie z niego zrezygnować, ot tak. Intrygują mnie bardzo wegetariańskie zamienniki naszych tradycyjnych mięsnych potraw. Inspiracji do ich tworzenia szukałam w Internecie. Po zapoznaniu się z tematyką i po przeczytaniu kilku artykułów oraz przepisów kuchni wegetariańskiej poczułam wenę do tworzenia :)
Przepisem na pasztecik bez mięsa podzieliła się moja mama, która wręcz rozczulała się nad jego smakiem. 

potrzebujemy:
  • 3 szklanki cukinii startej na dużych oczkach 
  • 20 dkg. żółtego sera startego na dużych oczkach
  • 1 i 1/2 szkl. bułki tartej
  • 3 żółtka (białka ubić na pianę)
  • 1/2 szkl. oleju
  • 1 surowa starta marchewka
  • 3 cebule (starte lub drobniutko pokrojone)
  • garść poszatkowanej natki pietruszki
  • 2 ząbki posiekanego czosnku
  • sól, pieprz
  • papryka w proszku
  • zioła prowansalskie lub inne według uznania (ja dodałam jeszcze bazylię)


Po starciu cukinii odczekałam kilka minut aby ta puściła sok. W przypadku bardzo wodnistej cukinii, warto lekko odsączyć nadmiar soku by nie zaburzyć konsystencji pasztecika.



Wszystkie składniki wymieszałam dłonią w dużej misce. Pod sam koniec dodałam ubite białka i delikatnie połączyłam z resztą składników. Całość wyłożyłam na blachę, którą wcześniej opatuliłam papierem do pieczenia. Mój pasztecik zapiekał się w ... tortownicy :) w temperaturze 180 stopni przez ok, 1 godzinę.



Pasztecik pięknie się zarumienił i przypominał tartę z warzywami. Po wyjęciu z piekarnika zostawiłam go na 2 godziny aby wystygł i nabrał odpowiedniej konsystencji. 
Można go z łatwością rozsmarować na kromce lub po prostu pokroić w plasterki. Idealnie smakuje podany z ogórkami małosolnymi.



Smak pasztecika z cukinii do złudzenia przypomina jego mięsny pierwowzór. Mój mąż po spróbowaniu zapytał: dodałaś tam mięsa?! :) 

Serdecznie zachęcam do wypróbowania przepisu! Na pewno będziecie mile zaskoczeni :)

/gaja







CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Nie zgadzam się na kopiowanie zdjęć, grafik i treści. Obsługiwane przez usługę Blogger.