jak dbać o książki?

Odkąd zaczęłam kupować książki za swoje ciężko zarobione pieniądze, zupełnie inaczej podchodzę do dbania o nie. Staram się za wszelką cenę utrzymywać je w jak najlepszej kondycji by służyły długo (tutaj [naiwnie] zakładam, że i moje dzieci będą miały kiedyś z nich pożytek :) ).
Od kilku dobrych lat tworzę swoją prywatną biblioteczkę z książkami upamiętniającymi ważne wydarzenia z mojego życia : pierwsza wypłata, zdany egzamin,nowe studia, nowa praca, ślub, urodziny ... taak, takich sytuacji jest mnóstwo, a książek przybywa :). Posiadam książki, które dostałam w prezencie od najbliższych i znajomych, każda jedna jest cennym unikatem, a o takie skarby trzeba dbać. 



Rozważając zakup nowej powieści warto mieć na uwadze to, że z czasem książki będą zajmować coraz więcej miejsca, i to nie byle jakiego. Nie każdy może sobie pozwolić na wydzielenie dodatkowego pomieszczenia i przeznaczenie go tylko i wyłącznie na domową biblioteczkę. Tymże pechowcom warto przypomnieć o kilku zasadach przechowywania swego księgozbioru:


1. przeznacz jedno konkretne lub kilka (lecz nie za wiele)  miejsc do przechowania książek

Najlepiej jeśli jest to regał z zamykanymi drzwiczkami. Oczywiście, tu wszystko zależy od własnych preferencji i poczucia estetyki. Regały pełne barwnych książek wyglądają przepięknie i mogą stanowić element dekoracji i wystroju wnętrza. W tym wypadku warto znaleźć złoty środek - regał z oszklonymi drzwiczkami, które sprawią, że kurz nie będzie tak szybko osiadał na grzbietach książek. Ludzie potrzebują powietrza by oddychać, książki niekoniecznie. W przypadku książek przechowywanych w kuchni, taki oszklony mebel może powstrzymać niekorzystne działanie wilgotnego i aromatycznego powietrza na papier, a co za tym idzie - uchronić kartki przed zniekształceniami, deformacją i niepożądanym zapachem.
Dodatkowo, książki porozrzucane po całym mieszkaniu mogą przeszkadzać w codziennych czynnościach. Będziemy je wtedy przestawiać z miejsca na miejsce i narażać na dodatkowe urazy. 


2. nie jedz, nie pij i nie poprawiaj makijażu (tu opcja dla kobiet :) ) nad książką.

Tak, ja wiem, że picie aromatycznej kawy i przegryzanie pysznej kanapki z pomidorkiem podczas czytania jest ogromną pokusą - ale trzeba się liczyć z tym, że chwila nieuwagi i potem będziemy wylewać gorzkie łzy nad poplamioną lekturą. Pamiętaj też, aby nigdy nie przyszło Ci do głowy otwierać wszelkiego rodzaju bąbelkowych napojów tuż nad kartkami - to dopiero może być widowiskowe! :)
Kobiety, mistrzynie łapanie dziesięciu srok za ogon - trzymajcie się z dala od książki podczas nakładania makijażu. Ścieranie tłustych plam po błyszczyku lub podkładzie zajmuje sporo czasu, uwierzcie mi na słowo! :)



3. nie wchodź z książką do wanny.

Nad tym nie muszę się rozwodzić.


4. nie wyginaj grzbietu książki.

Sama łapię się na tym,że często wyginam w sposób nienaturalny całą książkę, by tylko lepiej  ją dostosować do pozycji którą właśnie sama przybrałam :) Szczególnie zdarza mi się to, gdy leżę na boku - wtedy wyginam książkę tak, że jej okładki prawie całkowicie się stykają. Czysty hedonizm, nad którym można zapanować.


5. nie śliń palców w celu przewrócenia strony i nie zaginaj rogów.

Zmiany będą nieodwracalne, książki niechlujne, a Ty pełna/y wyrzutów sumienia.


6. nie wrzucaj niedbale lektury do  torebki czy plecaka. 

Warto zaopatrzyć się w torebkę, tudzież plecak z dodatkowymi przegródkami, które możesz przeznaczyć na książkę. Korzystne będzie również oprawienie książki w fajny papier, który może pełnić funkcję estetyczną :) Sama często najpierw pakuję książkę do małej reklamówki i dopiero potem wkładam do torebki. Wolę uniknąć wszelkich nieprzyjemnych niespodzianek (w mojej torebce zawsze znajdzie się jakiś owoc :) ).


7. książki nie lubią wilgoci.

To nie nowość, ale często się ten fakt bagatelizuje. Odkurzaj książki miotełką do kurzu (najlepsza jest ta z piórkami, bardzo delikatna) lub suchą szmatką. Nadmiar kurzu możesz również zdmuchnąć. Kartki po kontakcie z wodą zaczną się wyginać i marszczyć. Z czasem również pożółkną. Unikaj wietrzenia swojej biblioteczki (szczególnie!) w deszczowe i mroźne dni.



8. nie oddawaj w niepowołane ręce.


Mam znajomych, którzy książek i płyt nikomu nie pożyczają, i dobrze się z tym mają. Coś w tym jest. Nie każdy wyznaje te same zasady co Ty - dla Ciebie książki mogą być całym światem - dla innych nie. Jeśli chodzi o mnie, lubię, właściwie to nawet bardzo lubię udostępniać znajomym swoje książki. Cieszy mnie to, że zwracają się do mnie w tej sprawie, że mogę im coś zaoferować i podpowiedzieć.
Natomiast są pewne wyjątki - często potrafię przewidzieć stosunek konkretnej osoby do otaczających ją rzeczy i z góry mogę przewidzieć, że moja książka może nie wrócić w takim stanie, w jakim została pożyczona. W tym przypadku odmawiam wypożyczania swojej kolekcji.


Pamiętacie, to od Was zależy jak zarządzacie swoimi rzeczami, dlatego tym bardziej ciekawi mnie jak Wy dbacie o swoje skarby :)



Pozdrawiam serdecznie!
/Gaja

  

CONVERSATION

8 komentarze:

  1. O książki również dbam w szczególny sposób i mam w swoim zaciszu wiele do których chętnie wracam.
    Jeśli chodzi o jakieś przygodowe, romantyczne, tematyczne od lat czytam i pozbywam się ich dalej, przez co nie zagracam przestrzeni wokół siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ... oj zazdroszczę, że z taką łatwością oddajesz swoje książki w ręce kogoś innego :) U mnie niestety jest ten problem, że dość szybko przywiązuję się do rzeczy. Książki to dla mnie bardzo osobista rzecz, każdą z nich podpisuję i stempluję specjalnie do tego stworzoną pieczatką :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja popełniam chyba wszystkie te błędy, no może oprócz wchodzenia z książką do wanny, bo się nie odważyłam:) Urocze są zdjęcia na Twoim blogu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...dziękuję za miłe słowa! :)
      Co do książek, hmm..chyba każdy ma na swoim takie grzeszki: ja wciąż wyginam książki podczas czytania w łóżku, tak aby było mi najwygodniej :)

      Usuń
  4. Piękny post zgadzam się całkowicie ;) Co do przechowywania książek w torebkach, wiem że na ryku można kupić (lub można samodzielnie uszyć) takie fajne pokrowce na książki.Od razu robi się bardziej swojsko niż z reklamówką :)

    Ja (raczej) nie kupuję papierowych książek - mam czytnik. Tak wiem, nie pachnie, ale chociaż nie zagraca mieszkania. Podejrzewam, że do tego by u mnie doszło gdybym zaczęła szaleć w księgarniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... o widzisz, o pokrowcach na książki nie słyszałam, muszę to sprawdzić! :)
      No ja niestety ciągle jestem staroświecka, bo jedynie papierowa wersja książek spełnia moje oczekiwania :)

      Usuń
  5. Mam kompletnie inne podejście do dbania o książki. Dla mnie te najbardziej zadbane to przeczytane 1000 razy z pozaginanymi rogami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... wiem o czym mówisz, bo z ulubioną powieścią jestem w stanie popelnić przynajmniej połowę tych grzeszków! :)

      Usuń

Nie zgadzam się na kopiowanie zdjęć, grafik i treści. Obsługiwane przez usługę Blogger.